Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Liga Mistrzów 2016/2017


To był dziewiąty start kędzierzynian w elitarnej Lidze Mistrzów, do której mistrzowie Polski przystapili ze sporymi nadziejami. Mocny skład, dobry trener i wyniki losowania mogły napawać optymizmem. Potwierdziły to także mecze grupowe, które ZAKSA przeszła jak burza, tracąc w pięciu kolejkach zaledwie dwa sety. Co prawda szósty mecz z BSK Stambuł nasi siatkarze przegrali, ale wynik tego meczu nie miał dla nas żadnego znaczenia, a w zespole nastąpiło wiele roszad.

Do play-off podopieczni Ferdinando De Giorgiego przystępowali więc jako drużyna rozstawiona. Jednak mechanizm losowania okazał się bardzo niesprzyjający dla lidera grupy A. ZAKSA na drodze do finału wylosowała dwie drużyny rosyjskie: Biełogorje Biełgorod i Zenit Kazań. Ponadto na treningu kontuzji nabawił się Kevin Tillie, kóry nie wystąpił w obu spotkaniach..

Nasi siatkarze przegrali pierwszy mecz, chociaż w pierwszym secie roznieśli wręcz rywali (13:25), a w drugim meczu nie potrafili odwrócić losów tego play-offu. Ostatecznie na tym etapie zakończyli swój udział w Lidze Mistrzów, którą po raz trezci z rzędu wygrał Zenit Kazań.


ZAKSA Kędzierzyn vs.BBSK Istambuł

(25:12, 28:26, 29:27)


Składy:

ZAKSA: Konarski, Toniutti, Bieniek, Wiśniewski, Tillie, Deroo, Zatorski (L) oraz: Czarnowski, Pająk, Witczak;
BBSK: Rouzier, Peksen, Le Goff, Matić, Cosković, Marechal, Mert (L) oraz Antanowicz, Price



Bez straty seta rozpoczęli zmagania w Lidze Mistrzów siatkarze ZAKSY, chociaż dwie ostatnie partie wygrali dopiero na przewagi. Takiego obrotu nie zapowiadał pierwszy set, w którym mistrzowie Polski wręcz zdeklasowali wicemistrzów Turcji , wygrywając 25:12. Później jednak w grę naszych siatkarzy wkradło się sporo niedokładności, co pozwoliło odrodzić się rywalom, którzy nabrali pewności i byli bliscy wygrania co najmniej seta.

Pierwszego seta nasi siatkarze zagrali wręcz koncertowo. Pierwszy punkt zdobył Sam Deroo, po chwili Kevin Tillie skończył kontrę po znakomitej obronie Pawła Zatorskiego, na blok nadział się Coskovic, a kiedy Łukasz Wiśniewski posłał asa, ZAKSA wygrywała już 8:2. Przy zagrywce Dawida Konarskiego siatkarze mistrza Polski mieli już osiem punktów prowadzenia (11:3) , a w końcówce powiększali tylko dystans dzielący ich od rywali, znakomicie grając na kontrze i w polu zagrywki (Dawid Konarski). Ostatnie trzy piłki skończył Mateusz Bieniek na kontrze i ZAKSA wygrała tego seta 25:12.

Jednak to, co tak świetnie wychodziło w pierwszym secie, w drugim nie było już tak skuteczne. A wszystko zaczęło się od kłopotów z przyjęciem zagrywki Le Goffa, przy której ZAKSA straciła cztery punkty (1:5) Zbudowaną na początku seta przewagę rywale utrzymywali do stanu 6:10, aby po szczęśliwej zagrywce Marechala po taśmie powiększyć ją do pięciu punktów. Wystarczyły dwa kontrataki, aby nasi siatkarze odrobili część strat (9:11), ale wtedy skuteczny w pierwszym secie Dawid Konarski uderzył w taśmę, Matić zablokował Bieńka i goście wrócili do czteropunktowego prowadzenia (10:14). Taka przewaga Turków utrzymała się do stanu 17:21, ale po chwili Bieniek zablokował Rouziera, Cosković posłał piłkę bez bloku poza boisko, dwa asy zdobył Tillie i ZAKSA wyrównała (21:21), aby po chwili doprowadzić do piłki setowej (24:22) po dwóch autowych atakach Rouziera. Niestety, rywale odrobili straty (24:24) i rozpoczęła się gra na przewagi. ZAKSA obroniła piłkę setową po znakomitym plasie Dawida Konarskiego, a kiedy Marechal posłał piłkę w pół siatki miała drugą piłkę setową, którą na wygraną zamienił sam Deroo, zdobywając punkt z zagrywki.

Trzeciego seta nasi zawodnicy również rozpoczęli nie najlepiej, bo od bloku na Deroo oraz błędzie przyjęcia zagrywki (1:4) i chociaż za chwilę wyszli na prowadzanie (5:4), po bloku i ataku Dawida Konarskiego, to nie nacieszyli się nim długo, bo Cosković skończył kontrę, a sam Deroo posłał piłkę z pipa na aut. Przy zagrywce Dawida Konarskiego ZAKSA znowu wyszła na prowadzenie (9:8) i przez jakiś czas trwało takie przeciąganie liny (10:11, 13:12, 14:15, 16:15). Po drugiej przerwie technicznej (w LM są przerwy techniczne po 8 i 16 punkcie), Dawid Konarski i Łukasz Wiśniewski zablokowali Rouziera, Tillie skończył kontrę, zablokowany został Marechal i ZAKSA wygrywał 18:15, aby po chwili po kontrze Rouziera i bloku na Mateusz Bieńku prowadzić tylko jednym punktem., a po bloku na Dawidzie Konarskim stracić prowadzenie. Kiedy Dawid Konarski po raz drugi nadział się na blok, rywale mieli piłkę setową (23:24), której nie wykorzystali. Dopiero czwartą piłkę setową wykorzystał natomiast Deroo i nasi siatkarze wygrali 29:27.

Na pewno cieszy wygrana 3:0 , chociaż w drugim i trzecim secie siatkarze ZAKSY nie oszczędzili nerwów swoich kibiców, doprowadzając do nerwowych końcówek. Jednak skoro klasę zespołu poznaje się po tym, w jaki sposób takie końcówki rozwiązuje, brawa należą się mistrzom Polski za spokój i perfekcję wykonania.

Autor: Janusz Żuk



Noliko Maaseik vs. ZAKSA Kędzierzyn

(23:25, 22:25, 21:25)



Składy:

Noliko Maaseik: Rychlicki, Wolański, Colson, Vigil, Bruno, Maan, Santucci(L) oraz: Castellani, Skladany, Mol, Bontje
ZAKSA Kędzierzyn: Konarski,Toniutti,Czarnowski,Wiśniewski, Buszek,Deroo,Zatorski(L) oraz: Bieniek, Tillie, Semeniuk, Pająk



Drugie zwycięstwo w Lidze Mistrzów przywiozą do Kędzierzyna-Koźla mistrzowie Polski z Maaseik po meczu, w którym cały czas byli drużyną kontrolującą wynik mimo całkiem dobrej gry wicemistrzów Belgii, którzy raz po raz próbowali przechytrzyć rywali, ale wtedy spotykali się ze zdecydowaną odpowiedzią ZAKSY.

Pierwszego seta nasi siatkarze rozpoczęli od prowadzenia 5:8 na pierwszej przerwie technicznej po punktowej zagrywce Dawida Konarskiego i dwóch atakach Sama Deroo. Kiedy zablokowany został środkowy rywala, ZAKSA wygrywała czterema punktami. W kolejnych akcjach po stronie mistrzów Polski punktował Dawid Konarski, a rywale zdobywali punkty po błędach naszych zawodników , co w konsekwencji zniwelowało naszą przewagę do jednego punktu po ataku Łukasza Wiśniewskiego na aut. Przez jakiś czas to gospodarze mieli niewielką przewagę (16:15; 18:17; 19:18) dzięki znakomitym atakom Kamila Rychlickiego. Przy stanie 19:19 syn reprezentanta Polski został zablokowany przez Rafała Buszka , za chwilę na blok nadział się Jelte Maan i ZAKSA odzyskała prowadzenie (19:20), które utrzymała do końca, dzięki znakomitym akcjom Sama Deroo.

Drugą partię nasi siatkarze rozpoczęli od prowadzenia 0:4 po dwóch błędach Bruno , ale po przerwie technicznej gospodarze zaczęli odrabiać straty, znakomicie stawiając blok (Deroo, Buszek, Czarnowski) i wyprowadzając kontry. (10:12). Gdy Bruno skończył kontratak, a Dawid Konarski nadział się na blok Bontje, Noliko wyrównało (13:13). Na szczęśćcie na więcej ZAKSA nie pozwoliła i odrobiła straty po atakach Dawida Konarskiego (15:18) Rywale jeszcze dwa razy zbliżyli się na punkt, raz gdy Rychlicki zablokował Rafała Buszka , a po chwili drugi raz, gdy Castellani zatrzymał atak Tillie, ale wtedy Jelte Maan popsuł zagrywkę i chociaż Bruno zdobył punkt (22:23), to ostatnie słowo należało do Sama Deroo.

W trzecim secie znakomita gra Rychlickiego dała prowadzenie gospodarzom już na początku seta (5:4). Kiedy jednak atakujący Maaseik został zablokowany dwukrotnie przez Deoo, ZAKSA prowadziła dwoma "oczkami" (6:8), a po chwili powiększyła prowadzenie do czterech punktów (7:11) po dwóch atakach Sama Deroo. Tym razem nasi siatkarze nie pozwolili rywalom na udaną pogoń i wygrali seta 21:25.

Autor: Janusz Żuk



Dynamo Moskwa vs. ZAKSA Kędzierzyn

(23:25, 21:25, 30:28, 20:25)



Składy:

Dynamo Moskwa: Krugłow, Grankin, Ostapienko, Szczerbinin, Bierieżko, Markin, Bragin(L) oraz:Jermakow (L), Antipkin, Biriukow, Wołkow i Ilnych,
ZAKSA Kędzierzyn: Konarski,Toniutti,Bieniek,Wiśniewski, Tillie,Deroo,Zatorski(L) oraz: Witczak, Czarnowski.



Kontynuują serię wygranych meczów w Lidze Mistrzów siatkarze mistrza Polski, którzy tym razem zdecydowanie pokonali wicemistrzów Rosji w ich własnej hali, przez cały mecz będąc zespołem grającym ładniejszą i bardziej finezyjną siatkówkę. Naszpikowany gwiazdami rosyjskiej siatkówki moskiewski zespół nie potrafił znaleźć sposobu na grę Benjamina Toniuttiego i jego kolegów i ostatecznie w pękł końcówce czwartego seta .

Pierwszego seta znakomicie rozpoczęli siatkarze ZAKSY, którzy po kilku akcjach prowadzili 2:6 po dwóch blokach i znakomitej kontrze Łukasza Wiśniewskiego przy zagrywce kapitana niebiesko-biało-czerwonych. Po czasie dla rywali zablokowany został Łukasz Wiśniewski przez swego vis-a-vis, Krugłow skończył kontrę, punkt z zagrywki zdobył Grankin, a Dawid Konarski nie przebił się przez blok i Rosjanie wyszli na jednopunktowe prowadzenie (9:8). Od tego momentu oba zespoły grały punkt za punkt (12:12; 16:16; 20:20;22:22) Przy stanie 23:23 kontrę wygrał Kevin Tillie, a ostatni punk zdobył bardzo skuteczny Dawid Konarski , atakując po bloku.

Dwa bloki na Dawidzie Konarskim na początku drugiego seta dały dwupunktowe prowadzenie gospodarzom (4:2), a kiedy atakujący mistrzów Polski uderzył w antenkę, rywale prowadzili 5:3. ZAKSA szybko wyrównała (6:6), blokując Krugłowa i po chwili wyszła na jednopunktowe prowadzenie po kontrataku Kevina Tillie (6:7). Od tego momentu przez jakiś czas utrzymywało się jednopunktowe prowadzenie naszych siatkarzy (9:10, 12:13), które do dwóch punktow powiększył Łukasz Wiśniewski swoją zagrywką (14:16). Po drugiej przerwie technicznej przy zagrywce Grankina Dynamo odrobiło straty i wyszło na jednopunktowe prowadzenie, gdy na blok nadział się Dawid Konarski (17:16). ZAKSA znowu zaatakowała i objęła niewielkie prowadzenie po niesamowitym przebiciu piłki palcami w tył w wykonaniu Mateusza Bieńka i od tej pory to nasi siatkarze o jeden punkt byli bliżej wygranej. Przy stanie 20:20 zablokowany został Aleksandr Markin, Konarski skończył atak z lewej strony boiska , na blok nadział się Jurij Bierieżko i przy stanie 21:23 Jurij Mariczew poprosił o czas. Na niewiele się to zdało , bo za chwilę punkt zdobył na kontrze Łukasz Wiśniewski. Walkę w tej partii zakończył w kolejnym uderzeniu głupi błąd przełożenia rąk Biriukowa. ZAKSA prowadziła już w meczu 2:0.

W trzecim secie gospodarze przystąpili do frontalnego ataku i po kilku akcjach prowadzili 5:3. Mistrzowie Polski szybko przystąpili do odrabiania strat i po dwóch kontrach (Toniutti i Deroo) doprowadzili do remisu i od tej chwili oba zespoły nie pierwszy już raz grały punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej jednym punktem prowadzili gospodarze, ale ZAKSA szybko wyrównała (9:9) i wyszła na dwupunktowe prowadzenie po zagrywce Kevina Tillie (9:11). Z taką samą przewagą mistrzowie Polski opuszczali parkiet na drugiej przerwie technicznej, gdy kontrę skończył niezawodny Dominik Witczak, który zastąpił słabnącego Dawida Konarskiego. Po kilku akcjach rywale jednak wyrównali (19:19) i wyszli na niewielkie prowadzenie, gdy Grankin przepchnął Sama Deroo, a Ilyjnych wygrał kontratak (22:21). ZAKSA wyrównała po ataku Krugłowa na aut (24:24) i zaczęła się gra na przewagi, którą ostatecznie wygrało Dynamo (30:28).

To, co nie udało się naszym zawodnikom w trzeciej partii, zrealizowali w kolejnej. Do stanu 4:4 oba zespoły grały punkt za punkt, ale pierwszą przewagę zbudowała ZAKSA po ataku Dominika z piłki sytuacyjnej i kontrze sama Deroo (4:6). Po chwili przewaga naszego zespołu wynosiła już trzy punkty po zagrywce punktowej Dominika Witczaka (6:9), ale gospodarze nie dawali za wygraną i wyrównali (11:11), gdy Dymitr Szczerbinin przepchnął piłkę przechodzącą. ZAKSA znowu wyszla na prowadzenie 14:15 po ataku Deroo z drugiej linii i szybko powiększyła je do czterech punktów, gdy przy zagrywce Dominika Witczaka nasi siatkarze skończyli piłkę przechodzącą, kolejną piłkę na punkt zamienił Dominik przy własnej zagrywce, a na blok nadział się Grankin (14:18). Jeśli rywale myśleli o odrobieniu strat, to ostudziły ich zapał dwie zagrywki Mateusza Bieńka (16:22), które przesądziły już sprawę. Co prawda Dynamo odrobiło trzy punkty (19:22), ale wtedy Deroo zablokował Grankina , a po chwili skończył mecz, zdobywając 25 punkt.

Autor: Janusz Żuk





ZAKSA Kędzierzyn vs. Dinamo Moskwa

(25:17, 25:22, 27:29, 25:21)



Składy:

ZAKSA: Konarski, Toniutti, Bieniek, Wiśniewski, Tillie, Deroo, Zatorski (L) oraz: Czarnowski, Czarnowski;
Dynamo: Bakun, Grankin, Szczerbinin, Ostapienko, Markin, Bierieżko, Bragin (L) oraz:Antipkin, Biriukow, Wołkow, Krugłow, Ilinych.



Powtórzyli wynik z Moskwy siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, potwierdzając, że bez wątpienia są najlepszym zespołem grupy A. Pierwsze dwa sety to koncertowe popisy mistrzów Polski i kiedy wydawało się, że wszystko skończy się w trzech setach, wicemistrzowie Rosji złapali wiatr w końcówce trzeciej partii i rozstrzygnęli ją na swoją korzyść na przewagi.W czwartym secie tylko do stanu 12:13 prowadzili goście. Zagrywki Deroo, a po chwili Konarskiego rozstrzygnęły wynik meczu.

Pierwszy set rozpoczął się od prowadzenia gości 0:1 po bloku na Deroo z piłki sytuacyjnej, a kiedy zablokowany został atak Kevina Tillie, Dynamo prowadziło 0:2. ZAKSA szybko odrobiła straty i po kontrze Dawida Konarskiego wyrównała 7:7, aby po chwili prowadzić 8:7, a po bloku na Bakunie 10:8. Dwupunktowe prowadzenie naszych siatkarzy utrzymało się do 12:10, by po chwili wzrosnąć do ośmiu oczek dzięki znakomitym zagrywkom i grze na kontrze (20:11). Dynamo odrobiło część strat, kiedy na boisku za Bakuna pojawił się Krugłow (21:15), ale na więcej ZAKSA nie pozwoliła i wygrała ostatecznie 25:17.

Drugą partię goście rozpoczęli od prowadzenia 4:9 po punktowej zagrywce Krugłowa, ale wtedy nasi siatkarze zabrali się do odrabiania strat. Sam Deroo skończył atak z pipa, Mateusz Bieniek "ustrzelił" Markina, Krugłow zaatakował w siatkę z piłki sytuacyjnej, a Ostapienko dotknął siatki i ZAKSA wyrównała 11:11.Rywale jeszcze raz "oskoczyli" po zagrywce Grankina i ataku w siatkę Sama Deroo (12:15), ale mistrzowie Polski wytrzymali i ten napór i po zagrywce Łukasza Wiśniewskiego i bloku na Markinie zbliżyli się na jeden punkt (17:18), aby wyrównać po ataku Markina na aut (18:18). Przez jakiś czas oba zespoły grały punkt za punkt (20:20), ale końcówka należała do ZAKSY, a szczególnie do Dawida Konarskiego (24:20). Ostatni punkt zdobył dla nas Łukasz Wiśniewski (25:22).

Rozpędzona ZAKSA szybko zbudowała przewagę w trzecim secie przy zagrywkach Dawida Konarskiego i znakomitych kontratakach Kevina Tillie. (8:2). Rywale odrobili część strat, świetnie stawiając blok (10:7). Duży wpływ na grę Dynama przyniosło wejście Wołkowa, a po chwili Biriukova oraz Bierieżki, tak więc po chwili Dynamo wyrównało (15:15) i zaczęła się gra punkt za punkt (18:18, 20:20, 22:22). Po kontrataku Sama Deroo ZAKSA miała piłkę meczową, ale blokując świetnie grającego Dawida Konarskiego, goście wyrównali (24:24) i po czwartej piłce setowej wygrali 27:29.

Przegrana w trzecim secie nie zniechęciła ani na moment naszych zawodników, którzy przystąpili do realizacji wyznaczonego celu w czwartej partii, w której po asie Szczerbinina na prowadzanie wyszło Dynamo (0:2), które przez jakiś czas utrzymało dwupunktową przewagę(6:8) i powiększyło ją do trzech punktów po bloku Wołkowa na Deroo. Czas na żądanie Ferdinando De Giorgi pozwolił naszym siatkarzom odrobić część strat, Przy zagrywce Sama Deroo i jego znakomitej kontrze z piątej strefy ZAKSA wyrównała (14:14), a po chwili wyszła na prowadzenie po atakach Dawida Konarskiego i ataku Wołkowa na aut (18:15). Gdy Belg skończył kolejną kontrę, przewaga mistrzów Polski wzrosła do czterech punktów (20:16), a po chwili do pięciu- po ataku Krugłowa w taśmę. Przy stanie 21:16 goście odrobili część strat (23:21), ale wtedy Tillie skończył na kontrze atak z drugiej linii, a ostatnie "oczko" przyniosło dotknięcie siatki przez gości.

Autor: Janusz Żuk



ZAKSA Kędzierzyn vs. Noliko Maaseik

(25:23, 25:19, 25:21)



Składy:

ZAKSA: Konarski, Toniutti, Bieniek, Wiśniewski, Buszek, Deroo, Zatorski (L) oraz: Witczak, Semeniuk, Pając, Maziarz, Czarnowski, Banach (L);
Noliko: Nommitsu, Vigil, Bruno, Rychlicki, Colson, Wolański, Santucci (L) oraz: Mol, Dumont, Bontje.



ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w ramach siatkarskiej Ligi Mistrzów pewnie pokonała Noliko Maaseik, 3:0. Tym samym mistrzowie Polski dopisali do swojego konta kolejne 3 punkty i z 15 "oczkami" pozostają liderami grupy A.

Aby zapewnić sobie pierwsze miejsce w tabeli grupy A, kędzierzynianie musieli wygrać to spotkanie co najmniej za jeden punkt. Mistrzowie Polski nie pozostawili rywalom złudnej szansy i pewnie triumfowali 3:0.

Mecz od początku rozgrywał się pod dyktando mistrzów Polski - z zagrywką od pierwszych punktów "odpalił" Sam Deroo, a i blokujący ZAKSY postawili rywalom trudne warunki, ustalając wynik na 7:3. W tej odsłonie karty rozdawał Mateusz Bieniek, który niemal nie mylił się atakując z "krótkiej". Ten sam gracz miał jednak problemy z serwisem i sześciopunktowa przewaga ZAKSY stopniała do trzech "oczek" - 19:16. Środkowi Noliko nie dawali łatwo przedrzeć się Rafałowi Buszkowi. Jednak błędy gości w polu serwisowym pozwoliły ZAKSIE cieszyć się ze zwycięstwa w tej odsłonie.

Już na początku drugiego seta w ofensywie brylował Dawid Konarski. Przy stanie 10:5 dobrze znany kędzierzyńskim kibicom Daniel Castellani musiał prosić o drugi czas dla swojej drużyny. W połowie drugiej odsłony obie ekipy zaliczyły słabszy fragment gry w polu serwisowym, ale przy siedmiopunktowej przewadze mistrzów Polski i gorszy moment nie miał większego wpływu na wynik seta. Po stronie przeciwników z dobrej strony pokazali się Polacy - Nikodem Wolański i Kamil Rychlicki. Wynik drugiej odsłony na 25:19 ustalił Rafał Buszek, zapewniając tym samym ZAKSIE pierwszej miejsce w grupie A siatkarskiej Ligi Mistrzów.

Trzecią odsłonę kędzierzynianie rozpoczęli w rewolucyjnym składzie - z tego wyjściowego na boisku pozostali tylko Paweł Zatorski, Rafał Buszek i Mateusz Bieniek. Set rozpoczął się dosyć wyrównanie, a Dominik Witczak od czasu do czasu miał problemy z zakończeniem ataku. Mistrzowie Polski mają natomiast na środku Bieńka, który dzięki stabilnej grze dał swojej drużynie sześciopunktowe prowadzenie w tej odsłonie. Mecz zakończył sprytnym atakiem po prostej Rafał Buszek. ZAKSA dopisała do swojego konta kolejne 3 punkty i z 15 "oczkami" jest liderem grupy A.

Autor: Anna Kardas
Źródło: sportowefakty.pl



BSK Stambuł vs. ZAKSA Kędzierzyn

(25:23, 16:25, 25:22, 26:24



Składy:

BBSK Stambuł: Rouzier, Eksi, Matić, Hayirli, Marechal, Cin, Mert(L) oraz: Peksen, Le Goff
ZAKSA Kędzierzyn: Witczak,Pajak,Czarnowski,Wiśniewski, Buszek,Semeniuk,Banach(L) oraz: Bieniek, Zatorski (L)




Mistrzowie Polski w mocno przemeblowanym składzie ulegli wicemistrzom Turcji w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów, co oczywiście nie ma żadnego wpływu na ostateczną klasyfikację i awans ZAKSY do fazy pucharowej z pierwszego miejsca.

Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy po zbiciu Nicolasa Marechala wyszli na dwupunktowe prowadzenie. ZAKSA jednak szybko wróciła do gry, a przy zagrywce Dominika Witczaka nie tylko odrobiła straty, ale sama zaczęła zyskiwać przewagę. Chwilę później z rytmu wybiło ją autowe zbicie Kamila Semeniuka, a na pierwszym czasie technicznym to drużyna ze Stambułu była w minimalnie lepszej sytuacji. Po nim inicjatywę na boisku zaczęli przejmować mistrzowie Polski, którzy coraz śmielej poczynali sobie w bloku, odważnie rozgrywał Grzegorz Pająk, a w ataku mylił się francuski skrzydłowy tureckiej ekipy, dzięki czemu w środkowej fazie premierowej odsłony różnica pomiędzy oboma zespołami wzrosła do czterech oczek. Wówczas BBSK do walki poderwał Antonin Rouzier, którego dwa asy serwisowe i skuteczna kontra doprowadziły do wyrównania. Co więcej – udane zbicie Kadira Cina sprawiło, że szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na strone gospodarzy. W koncówce przyjezdni psuli sporo serwisów, co nie pozwoliło im już wrócić do gry, a skuteczna krótka Marko Maticia przypieczętowała sukces tureckiej ekipy (25:23).

W drugą partię lepiej weszli podopieczni trenera de Giorgiego, którzy szybko odskoczyli od rywali na dwa oczka, ale nadal popełniali sporo błędów w polu serwisowym, a skuteczna gra w ataku Rouziera dała gospodarzom remis. Jednak kędzierzynianie nie zamierzali odpuszczać, a po zbiciu Semeniuka ponownie zaczęli budować przewagę nad przeciwnikami. W kolejnych minutach asami serwisowymi popisali się Witczak oraz Łukasz Wiśniewski, a wciąż skutecznie w ataku prezentowali się kędzierzyńscy skrzydłowi, dzięki czemu sytuacja ZAKSY robiła się coraz bardziej komfortowa. Na niewiele zdawały się pojedyncze udane zagrania Rouziera, bowiem jego drużyna na drugim czasie technicznym miała już siedmiopunktową stratę. Po nim obu zespołom przytrafiło się kilka błędów, ale nie przeszkadzało to mistrzowi Polski w tym, by kontrolować boiskowe wydarzenia. W końcówce dzielił on i rządził na boisku. W ataku przypomniał o sobie Buszek, rywale popełniali błędy, a nierówną walkę w tej części spotkania zakończyło skuteczne zbicie Semeniuka, który był jedną z wyróżniających się postaci w szeregach przyjezdnych (25:16).

W trzecim secie goście próbowali pójść za ciosem, ale udało im się tylko odskoczyć od rywali na dwa oczka. Błędy w ataku Buszka spowodowały, że wynik zaczął oscylować wokół remisu. Kiedy w ataku przypomniał o sobie Rouzier, a gospodarze zaczęli grać blokiem, to oni wysforowali się na dwupunktowe prowadzenie. W kolejnych minutach oba zespoły grały zrywami, ale częściej to BBSK był w korzystniejszej sytuacji. Dopiero udane kontry Witczaka i Semeniuka spowodowały, że na drugim czasie technicznym jednopunktowe prowadzenie mieli siatkarze z Opolszczyzny. Po nim wygrywali jeszcze 17:15, ale błędy Buszka w ataku i niedokładne rozegrania Pająka sprawiły, że w kluczową część trzeciej partii oba zespoły weszły przy stanie równowagi. W końcówce gospodarze dobrze poczynali sobie w bloku, za to w ofensywie nie popisał się Witczak, przez co turecka ekipa przybliżała się do sukcesu w tej części spotkania. Niekorzystny wynik po stronie ZAKSY próbował ratować jeszcze Patryk Czarnowski, ale pomyłka w polu serwisowym Mateusza Bieńka przypieczętowała triumf BBSK, które objęło prowadzenie w całym meczu (25:22).

Mimo że poprzednią odsłonę przyjezdni przegrali trochę na własne życzenie, to w czwartego seta weszli bardzo zdeterminowani. Od początku nie dali rywalom rozwinąć skrzydeł, a skuteczne zbicia Semeniuka pozwoliły im uzyskać trzypunktowe prowadzenie. Jednak tureccy gracze nie zamierzali tanio sprzedawać skóry. Oskan Hairli zaczął wykorzystywać w ataku nie tylko swoich skrzydłowych, ale też rozgrywał piłki na środek. Po krótkiej wymianie ciosów w polu serwisowym pojawił się Rouzier. To przy jego zagrywce gospodarze odrobili straty. Chwilę później pięknym za nadobne rywalom odpowiedział Pająk, a ZAKSA ponownie przejęła inicjatywę na boisku, ale na krótko. Wszystko dlatego, że zaczęła popełniać błędy, grała nieskutecznie w ataku, a po asie serwisowym Mareschala i udanej kontrze Rouziera sytuacja zmieniła się o 180 stopni, bowiem to turecki zespół dość niespodziewanie nie tylko odrobił straty, ale sam wysforował się na prowadzenie. ZAKSA wróciła jeszcze do gry dzięki skutecznej postawie w bloku. Miała nawet piłkę setową, ale zmarnowała ją przez popsutą zagrywkę Bieńka. W walce na przewagi lepsi okazali się gospodarze, którzy zwycięstwo zawdzięczają Rouzierowi. Dwa asy serwisowe Francuza postawiły kropkę nad i w całym spotkaniu (26:24).

Autor: Janusz Żuk/Radosław Nowicki




Msc. Nazwa drużyny Liczba meczów Liczba punktów Sety wygrane Sety przegrane
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 6 15 16 5
2. Dinamo Moskwa 6 11 14 10
3. Stambuł BBSK 6 7 9 14
4. Noliko Maaseik 6 3 7 17


Biełogorje Biełgorod vs. ZAKSA Kędzierzyn

(13:25, 25:21, 25:23, 25:20)



Składy:

Biełogoroje Biełgorod: Żigałow, Marlon, Musersky, Smolar, Chtiej, Tietuchin, Martyniuk(L) oraz: eriomienko (6), Obmoczajew (L), Daniłow, Poroszin, Jereszczenko
ZAKSA Kędzierzyn: Konarski, Toniutti, Bieniek,Wiśniewski, Buszek,Deroo,Zatorski(L) oraz: Czarnowski, Maziarz, Semeniuk (L)





Nie będą miło wspominać wyjazdu do Biełgorodu siatkarze ZAKSY, którzy po pierwszym kapitalnym secie w swoim wykonaniu (13:25) przegrali trzy kolejne partie i teraz muszą liczyć na wygraną u siebie 3:0 lub 3:1 , a potem na zwycięstwo w tzw. "złotym secie", aby awansować do kolejnej rundy Ligi Mistrzów., co na pewno jest w zasięgu naszych zawodników.

Pierwszy set ZAKSA rozpoczęła kapitalnie, bo przy zagrywce Mateusza Bienka wyszła na prowadzenie 0:4 i chociaż dwa punkty zdobył dla rywala Musersky, za chwilę na blok nadział się Żigałow i na pierwszej przerwie technicznej nasi siatkarze prowadzili 4:8. W kolejnych akcjach istnieli nadal tylko mistrzowie Polski, którzy przy zagrywce Łukasza Wiśniewskiego zablokowali kolejno Żigałowa, a po chwili Chtieja, co dało naszym siatkarzom ośmiopunktowe prowadzenie (5:13). Gdy Łukasz Wiśniewski na punkt zamienił kontratak, nasi siatkarze wygrywali 7:16, a po kontratakach Konarskiego i punktowej zagrywce Wiśniewskiego 10:22. Tak wywalczonej przewagi Rosjanie nie mogli już zniwelować, więc Aleksandr Kosariew wpuścił na parkiet rezerwowych: Jana Jereszczenko i Dmytra Teremienko , a set skończył się wygraną ZAKSY 25:13.

Środkowego z Ukrainy zobaczyliśmy od początku drugiego seta. Przez jakiś czas oba zespoły grały bardzo równo, tak więc na pierwszą przerwę techniczną schodziły przy prowadzeniu gospodarzy 8:7. ZAKSA szybko odrobiła straty po dwóch kontratakach (Deroo i Konarski) i wyszła na dwupunktowe prowadzenie, ale wystarczyły dobre uderzenia Tietuchina, aby na tablicy pojawił się remis (12:12). Kłopoty z przyjęciem zagrywki weterana parkietów Tietuchina sprawiły, że gospodarze szybko wyszli na prowadzenie 18:13 po kontratakach wygranych przez Żigałowa i Chtieja i bloku na Buszku (17:13). Przy zagrywce tego ostatniego trzy kontrataki skończył Sam Deroo i na tablicy wyników znowu pojawił się remis (18:18), a gdy zablokowany został atak Jereszczenki ZAKSA prowadziła jednym punktem (18:19). Dwa błędy ZAKSY w ataku zniwelowały jednak tę niewielką przewagę, a na odrobienie strat nie było już czasu (25:21).

Podobnie jak drugi set, również trzeci rozpoczął się od wyrównanej gry, ale przy stanie 10:10, punkt z zagrywki zdobył Mateusz Bieniek , na blok nadziali się Jereszczenko i Muserski i nasi siatkarze wygrywali 10:13 i takie prowadzenie utrzymali do drugiej przerwy technicznej (13:16). Kapitalny atak Łukasza Wiśniewskiego z piątej strefy z piłki sytuacyjnej dał naszym siatkarzom czteropunktowe prowadzenie (13:17), którego, niestety nie udało się utrzymać. Wystarczyły blok na Deroo i błąd Buszka oraz as Tietuchina, aby gospodarze doprowadzili do wyrównania (18:18), a przy zagrywce Daniłowa wyszli na prowadzenie (23:22). ZAKSA wyrównała, ale wtedy piłkę skończył Dmitry Musersky, a po chwili nasz zespół popełnił błąd podwójnego odbicia i rywale prowadzili 2:1.

W czwartej partii podobnie jak w dwóch poprzednich do stanu 8:8 toczyła się wyrównana gra i podobnie jak w poprzednich setach ZAKSA wyszła na prowadzenie po zagrywce Mateusza Bieńka (8:11). Rywale jednak dość szybko wyrównali, gdy w polu serwisowym stanął Marlon Muraguti (11:11), a po kontrach Muserskiego przy zagrywce Jereszczenki wyszli na prowadzenie (16:12). Kłopoty z przyjęciem które przeszkadzały naszym siatkarzom w realizowaniu swoich założeń taktycznych w poprzednich dwóch partiach, teraz uwidoczniły się jeszcze bardziej, tak więc gospodarze przejęli pełną kontrolę nad setem i wygrali go 25:20.

Przegrany mecz na pewno nie jest jeszcze koncem walki. Kędzierzynianie pokazali, że stać ich na wysokie zwycięstwo w secie, więc z nadzieją będziemy czekać na rewanż w Kędzierzynie.

Autor: Janusz Żuk



ZAKSA Kędzierzyn vs. Biełogorje Biełgorod

22:25, 25:20, 24:26, 21:25)



Składy:

ZAKSA Kędzierzyn: Konarski, Toniutti, Bieniek, Wiśniewski, Buszek, Deroo, Zatorski (L) oraz: Witczak, Semeniuk, Pająk, Czarnowski;
Biełogorje Biełgorod: Zigałow, Poroszin, Muserski, Teremienko, Tietuchin, Jereszczenko, Martyniuk (L) oraz: Obmoczajew (L), Chtiej, Smolajar, Daniłow, Podlesnych.



Rewanżowy mecz z Biełogorje Biełgorod przegrany przez ZAKSĘ 1:3 zakończył udział mistrzów Polski w rozgrywkach Ligi Mistrzów w tym sezonie. Wspierani przez wiernych kibiców kędzierzynianie w każdym secie toczyli wyrównany pojedynek z trzecią drużyną rosyjskiej SuperLigi i byli blisko przedłużenia tego meczu, ale w końcowych piłkach trzeciej partii lepsi okazali się goście i to oni wygrali dwumecz pomiędzy tymi zespołami.

Pierwszy set rozpoczął się znakomicie dla ZAKSY , która po asie Sama Deroo i kilu punktach Dawida Konarskiego na kontrze prowadziła na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Jednak po przerwie Rosjanie wyrównali, kiedy najpierw asa po taśmie posłał Tietuchin, Dawid wysłał piłkę na aut, a Zigałow skończył kontratak po nieskończonym ataku Dawida Konarskiego (9:9). Prze jakiś czas oba zespoły grały punkt za punkt (12:12; 14:14), ale kiedy Dawid zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki, ZAKSA prowadziła 16:14. Rywale szybko odrobili straty, gdy zagrywki Teremienki nie przyjął Rafał Buszek (17:17), a po chwili wyszli na prowadzenie po blokach na Deroo i Konarskim (17:19). ZAKSA jeszcze raz wyrównała, gdy Sam Deroo zatrzymał atak Żigałowa (20:20), ale wtedy jeszcze raz ba blok nadział się Deroo (20:23) i rywale nie oddali już takiej przewagi, wygrywając 22:25.

W drugim secie nasi zawodnicy również prowadzili na pierwszej przerwie technicznej (8:5) po ataku Sama Deroo z drugiej linii i zagrywce Konarskiego, której nie przyjął Tietuchiun. Tym razem nasi siatkarze nie mieli ochoty oddawać tej przewagi, która powiększyli do sześciu "oczek" po błędzie ataku Jereszczenki i przejściu linii trzeciego metra prze Żigałowa. W kolejnych akcjach Rosjanie zmniejszyli przewagę do trzech punktów (15:12), ale wtedy Ferdinando De Giorgi poprosił o czas, po którym ZAKSA wyprowadziła udane kontry (21:17), a po bloku Wiśniewskiego na Muserskim prowadziła 23:18. Set zakończył się wynikiem 25:20 i wlał nadzieję na końcową wygraną.

Również trzeci set rozpoczął się od prowadzenia naszego zespołu 6:3 po udanych przepychankach na kontrze w wykonaniu Buszka i Konarskiego. Jednak rywale wyrównali (6:6) po punktowej zagrywce Żigałowa i bloku na Rafałe Buszku. Prze jakiś czas oba zespoły grały punkt za punkt. Przy stanie 13:13 dwie kontry wygrane przez mistrzów Polski przyniosły nam prowadzanie (16:13) na drugiej przerwie technicznej. Nie trwało jednak długo, a to rywale mieli przewagę, wykorzystując autowy atak Dawida Konarskiego (17:18) i znowu toczyła się wyrównana walka (20:20; 22:22; 23:23). Piłkę setową na wagę awansu do kolejnej rundy przyniosła Rosjanom zagrywka Żigałowa, a 26 punkt na zakończenie seta zdobył na kontrze Jereszczenko.

W tej sytuacji w czwartym secie oba zespoły wystąpiły w mocno przemeblowanym składzie. W ZAKSIE na boisku zobaczyliśmy Grzegorzą Pająka, Kamila Semeniuka i Dominika Witczaka. Prze jakiś czas oba zespoły grały punkt za punkt (2:2; 5:5), ale na pierwszą przerwę techniczną z przewagą dwóch punktów schodziła ZAKSA. Rywale wyrównali, gdy Smolar zablokował Buszka, ale blok Semeniuka na Daniłowie dał nam punkt przewagi (10:9). Trzy punkty Daniłowa, w tym jeden z zagrywki, pozwoliły rywalom zbudować jednopunktowe prowadzenie (14:15), które Rosjanie powiększyli do czterech "oczek" dzięki znakomitym zagrywkom (18:22), aby ostatecznie wygrać tego seta 21:25.

Autor: Janusz Żuk


Po wygraniu grupy A siatkarze ZAKSY nie mieli szczęścia w losowaniu, bo trafili na brązowego medalistę rosyjskiej Superligi, z którym dwukrotnie przegrali. Do Final Four awansowały więc Berlin Recycling Volleys, Sir Sicoma Colussi Perugia, Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań. Ten ostani zespół po raz trzeci z rzędu, a piąty w historii zdobył Puchar.