Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Puchar CEV 2009/2010


Po sześciu latach przerwy w sezonie 2009/2010 ZAKSA wróciła na europejskie parkiety i występ zespołu z Kędzierzyna należy uznać za bardzo udany. Kędzierzynianie, którzy startowali w drugim co do ważności Pucharze CEV, doszli aż do Rund Challenge. Co prawda los na początku oszczędził podopiecznych Krzysztofa Stelmacha, dając im za rywala słoweński Marchiol Vodi Prvačina, ale w następnych meczach siatkarze ZAKSY wyeliminowali Crveną Zvezdę Belgrad oraz Arkas Spor Izmir. Dopiero przegrana na wyjeździe 3:0 z CoprAtlantide Piacenza rozstrzygnęła losy tej rywalizacji. W Kędzierzynie Włosi wygrali pierwszą partię i mimo porażki 1:3 awansowali do Final Four, zajmując ostatecznie czwartą lokatę w tych rozgrywkach.

Kędzierzyn powrócił więc do międzynarodowego towarzystwa i na pewno wstydu nie przyniósł, bowiem zwycięstwa nad Crveną Zvezdą i Arkasem Izmir mają swoją sportową wartość. Wydaje się, że można było zajść wyżej, aż do Final Four, bowiem Noliko Maaseik pokazało, że Piacenza była w tym czasie w zasięgu zespołów takich jak ZAKSA.

Autor: Janusz Żuk






Sezon 2009/2010

1/16 Pucharu CEV

Marchiol Prvacina vs. ZAKSA Kędzierzyn

(22:25, 25:22, 15:25, 23:25)


Skład:

Marchiol: Pepić, B. Krivec, Gjorgevski, Basaneze, Čabarkapa, Grut, Sirk (L) oraz Orel, L. Krivec;
ZAKSA: Jarosz, Masny, Szczerbaniuk, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Witczak, Kaźmierczak, Martin.


Niezwykle udanie rozpoczęli swój start w europejskich pucharach siatkarze ZAKSY, którzy mimo męczącej podróży pewnie pokonali słoweński zespół Marchiol Vodi Prvačina i tym samym z bardzo dobrej pozycji przystąpią do rewanżu w Kędzierzynie, gdzie, miejmy nadzieję, przypieczętują awans do następnej rundy. Rywalom udało się ugrać tylko jednego seta, chociaż w czwartej partii też bliscy byli zwycięstwa, ale właśnie w końcówce dała o sobie znać dojrzałość naszych siatkarzy, którzy wytrzymali presję gry punkt za punkt, a w końcówce, mimo prowadzenia rywali, doprowadzili do wyrównania, a później do wygranej.

Pierwsza partia rozgrywana była wyraźnie pod dyktando naszego zespołu, który na pierwszą przerwę techniczną prowadził już dwoma punktami po znakomitym początku w wykonaniu Roberta Szczerbaniuka, który zaliczył blok, asa i dwa punktowe ataki. Po przerwie kolejne dwa oczka dołożył Michał Ruciak, zdobywając punkty bezpośrednio z zagrywki, a gdy Milan Pepic zaatakował w aut, przewaga ZAKSY wynosiła pięć punktów (8:13). Jeszcze przed drugą przerwą techniczną "Benek" i Kuba skończyli kontry i na tablicy widniał wynik 11:16. W tym momencie jednak nasi zawodnicy jakby się zacięli i gospodarzom udało się zmniejszyć dystans do dwóch oczek, kiedy przy zagrywce Bostjana Kriveca Michal Ruciak raz trafił w taśmę, po chwili został zablokowany, a w końcu zawodnicy z Prvačiny zdobyli punkt bezpośrednio z serwisu. Jednak naszym siatkarzom na szczęście udało się przełamać tę chwilową niemoc i po chwili mogli cieszyć się ze zwycięstwa (22:25), chociaż przed końcem seta dwoma asami popisał się Pepic.

Drugi set rozpoczął się znacznie gorzej, bo na przerwę techniczną z dwoma punktami przewagi schodzili gospodarze. Jednak po chwili przewaga ta wzrosła do pięciu punktów, gdy przy zagrywce Gregora Basaneze Sammelvuo nie trafił w parkiet, a po chwili zablokowany przez Pepica został Jarosz. W tym momencie trener Stelmach dokonał zmiany na pozycji atakującego, ale przez dłuższy czas przewaga gospodarzy wynosiła cztery oczka. Dopiero przy zagrywce Michała Ruciaka Robert Szczerbaniuk zablokował Basaneze, a Dominik Witczak skończył kontrę po znakomitej obronie Michała Masnego i przewaga gospodarzy stopniała do dwóch punktów. Jednak od tego momentu nasz zespól znów zaczął popełniać błędy: Masny wystawiając jedną ręką odbił piłkę nieczysto, Fin został zatrzymany na kontrze, a Dominik Witczak zaatakował w taśmę i gospodarze znów umocnili się na prowadzeniu, a w końcu wygrali tego seta 25:22.

Kolejna partia była teatrem jednego aktora. Już na pierwszą przerwę nasz zespół schodził prowadząc 2:8, a potem stale powiększał tę przewagę. Przy bardzo dobrym przyjęciu Michał Masny grał przez środek, co pozwoliło uruchamiać zarówno Roberta Szczerbaniuka, jak i Jurija Gladyra, co odciążyło nasze skrzydła i bardzo szybko przełożyło się na punkty, tak że na drugiej przerwie przewaga ZAKSY wynosiła juz 10 punktów. Kolejne trzy oczka dołożył nasz zespół przy zagrywce Michała Ruciaka, co przy błędach gospodarzy dało w końcu naszym zwycięstwo 15:25, a ostatni punkt zdobyli nasi, blokując Pepica.

Najbardziej wyrównany i dramatyczny przebieg miała jednak czwarta partia, w której przewagę znów uzyskali nasi rywale, na skutek błędu przyjęcia zagrywki przez Ruciaka i bloku Basaneze na Jakubie Jaroszu. Mimo pogoni ZAKSY (10:10), przy zagrywce Pepica Marchiol Vodi Prvačina znów wyszedł na prowadzenie, by po chwili je stracić po zagrywce punktowej Jarosza i bloku Ruciaka na Pepicu. Jednak i ta pogoń okazała się nieskuteczna, bo za chwilę gospodarze znów zbudowali przewagę, gdy Pepic skończył kontrę po ataku Jarosza, a za moment atakujący ZAKSY nie zmieścił piłki w parkiecie. Gdy Dejan Čabarkapa nie trafił w pole gry, na tablicy wyników pojawił się remis 21:21 i wszystko rozpoczęło się jakby od nowa. As Kuby Jarosza dał przewagę naszym siatkarzom, po której piłkę setową wywalczył Jurij Gladyr, a ostatni punkt zdobył ten sam zawodnik przy zagrywce Tuomasa Sammelvou.

Wielkie gratulacje należą się naszym siatkarzom za konsekwencję i wole walki. W Pucharach nie ma łatwych rywali i z każdym trzeba się mocno napracować, aby wygrać. Przekonała się o tym Skra we wczorajszym meczu, tym bardziej cieszy zwycięstwo ZAKSY i pierwszy krok do awansu do kolejnej rundy.

Autor: Jacek Żuk






Sezon 2009/2010

1/16 Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. Marchiol Prvacina

(25:19, 25:15, 25:23)


Składy:

ZAKSA: Jarosz, Masny, Kaźmierczak, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Martin, Pilarz, Witczak;
Marchiol: Orel, B. Krivec, Gjorgevski, Basaneze, Čabarkapa, Grut, Sirk (L) oraz L. Krivec, Koncilja.


Pierwszy krok w europejskich pucharach po sześciu latach przerwy zrobili kędzierzyńscy siatkarze za sprawą pewnego drugiego zwycięstwa nad liderem ligi słoweńskiej Marchiolem Prvacina i tym samym awansowali do 1/8 tych rozgrywek, gdzie już na początku stycznia zmierzą się z Crveną Zvezdą Belgrad. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha, którzy potrzebowali dzisiaj tylko dwóch wygranych setów, nie ograniczyli się tylko do czysto matematycznego zwycięstwa, ale wygrali 3:0 i tym samym nie pozostawili kibicom cienia wątpliwości, który zespół powinien znaleźć się w kolejnej rundzie. A że szkoleniowcy pozwolili dzisiaj zagrać także zmiennikom, mecz ten miał również znaczenie szkoleniowe dla tych siatkarzy, którzy rzadziej goszczą na parkiecie.

Kędzierzynianie rozpoczęli spotkanie od mocnego uderzenia i szybko objęli prowadzenie 4:2. Goście jednak nie zamierzali oddać pola i po chwili wyrównali na 5:5, aby następnie po bloku Gruta na Jaroszu wyjść na prowadzenie (6:8). Jednak po przerwie technicznej siatkarze ZAKSY wrócili na parkiet bardziej skoncentrowani i po ataku Kaźmierczaka i dwóch błędach siatkarzy z Prvaciny odzyskali inicjatywę (10:9). Zawodnicy z Kędzierzyna nie zamierzali poprzestać na tym skromnym prowadzeniu, a pomogli im w tym rywale, którzy w krótkim czasie popełnili 3 błędy w ataku. Jeśli do tego dodać jeszcze as Wojtka Kaźmierczaka to jasnym staje się, skąd wzięło się wysokie prowadzenie kędzierzynian (16:11). Kolejne akcje również należały do miejscowych, którzy zdobywali punkty za sprawą skutecznych ataków Sammelvuo i Jarosza, a także licznych błędów gości. Po punktowej zagrywce Fina ZAKSA prowadziła już nawet 22:14. To wysokie prowadzenie zostało wprawdzie nieco zredukowane przez gości, którzy przy zagrywce Kriveca zdołali odrobić część strat (23:19), ale ostatnie słowo i tak należało do kędzierzynian, którzy zwyciężyli 25:19.

W drugiej odsłonie ZAKSA prowadziła już od początku do końca. Hasło do ataku dał Sammelvuo, dwukrotnie blokując Orela (5:3), a potem punkty posypały się jeden za drugim. Skuteczny blok kędzierzynian okazał się ścianą nie do przejścia dla przyjezdnych, za to atakujący ZAKSY bardzo dobrze poczynali sobie na kontrze. Nic więc dziwnego, że prowadzenie naszych siatkarzy systematycznie powiększało się (8:4, 13:7, 16:8, 21:14). Nawet na koniec siatkarze Krzysztofa Stelmacha nie odpuścili. Dwie kontry Sammelvuo i blok na Orelu dały naszym zawodnikom setaballa. Chociaż Orel zdołał się za moment zrehabilitować, to jednak drugiej piłki setowej nasi zawodnicy nie pozwolili już sobie zmarnować i za sprawą ataku Martina przypieczętowali awans do 1/8 Pucharu CEV.

Gospodarzom zależało na tym, aby jak najszybciej udać się do szatni, bowiem już od pierwszych piłek III odsłony grali niezwykle skoncentrowani, mimo zmian jakich dokonał trener Stelmach, posyłając na parkiet Terence'a Martina, Grzegorza Pilarza i Dominika Witczaka. Ci jednak spisywali się bardzo dobrze, nic więc dziwnego, że już za moment po atakach Gladyra i Martina ZAKSA prowadziła 8:4. Czteropunktowa przewaga wyraźnie zadowoliła zespół Krzysztofa Stelmacha, który skupił się na jej utrzymaniu, co czynił skutecznie aż do stanu 17:13. Wówczas to dwie kontry Andreja Gruta sprawiły, że goście zmniejszyli dystans do 2 oczek. Kolejne punkty zawodnicy ze Słowenii zdobyli za sprawą błędów Martina i Sammelvuo i na tablicy było już 21:20. Choć atak Dominika Witczaka i blok na Orelu zdawały się uspokajać sytuację (23:21), to jednak za chwilę znów zrobiło się nerwowo, gdy skutecznie zaatakował Cabarkapa, a Sammelvuo został zablokowany (23:22). Na szczęście 2 ataki Dominika Witczaka wyjaśniły sprawę i zakończyły zawody.

A zatem nasi zawodnicy w 100% zrealizowali stawiany przed nimi cel. Teraz zmierzą się z zespołem z Belgradu i choć to bardziej renomowany przeciwnik, to jednak i w jego składzie brakuje znanych nazwisk, więc nasi zawodnicy stają przed szansą awansu do kolejnego etapu rozgrywek. Ale to dopiero w styczniu. Tymczasem przed Świętami czeka nas jeszcze wyjazd do Olsztyna, gdzie ZAKSA powalczy nie tylko o same ligowe punkty, ale także o miejsce w czwórce na zakończenie I rundy, które zapewni jej awans do 1/8 Pucharu Polski.

Autor: Jacek Żuk






Sezon 2009/2010

1/8 Pucharu CEV

Crvena Zvezda vs. ZAKSA Kędzierzyn

(23:25, 21:25, 18:25)


Skład:

Crvena: Dokic, Mitic, Rasic, Bojovic, Jakovljevic, Terzic, Vujic (L) oraz Stefanovic;
ZAKSA: Jarosz, Masny, Szczerbaniuk, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Martin.

W pełni udanie zakończył się dla zawodników ZAKSY wyjazd do Belgradu, bowiem po wysokim zwycięstwie 3:0 są już bardzo blisko 1/4 Pucharu CEV. Kędzierzynianie po pierwszym, stosunkowo zaciętym secie, przejęli kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i grając dojrzalej od rywala, spokojnie zwyciężyli 2 kolejne partie.

Pierwszą partię kędzierzynianie rozpoczęli bardzo skoncentrowani. Już na początku skuteczne ataki Ruciaka i Jarosza pozwoliły naszemu zespołowi na uzyskanie przewagi 5:8. Niestety, siatkarze Crveny Zvezdy szybko przystąpili do kontrataku i głównie za sprawą udanych akcji ich atakującego Tomislava Dokica zbliżyli się do naszego zespołu na 1 oczko (9:10). Kolejne udane kontry tego zawodnika, do którego Mihajlo Mitić posyłał większość piłek, pozwoliły gospodarzom na doprowadzenie do remisu (12:12). Na szczęście także i nasi zawodnicy poprawili swoją skuteczność. Udane kontry w wykonaniu Jarosza, Gladyra i Ruciaka wystarczyły, aby nasz zespół znów odjechał na 3 oczka (13:16). Gospodarze jednakże nie zamierzali tanio sprzedać skóry i za sprawą ataku Jakovljevica, zagrywki Dokica oraz błędu Kuby Jarosza znów zdołali wyrównać stan tej partii. Kędzierzynianie również nie chcieli wypuścić z rąk zwycięstwa i po kontrze Jarosza odzyskali prowadzeni (19:20). Niestety, i tym razem nie utrzymało się oni długo, bowiem błąd zagrywki Roberta Szczerbaniuka oraz as Dokica znów dały prowadzenie gospodarzom (21:20). Na szczęście w końcówce zimną krew zachował Tuomas Sammelvuo, którego 2 kontry pozwoliły naszemu zespołowi na odzyskanie inicjatywy. Swojej dołożył Jakub Jarosz, który popisał się skuteczną zagrywką i na ta tablicy było już 21:23. Ostatnie 2 oczka dla naszego zespołu zdobyli: Tuomas Samelvuo, który skutecznie zaatakował, oraz Terence Martin, który wpuszczony na blok w 100% spełnił swoje zadanie.

W drugiej odsłonie, tak jak i w pierwszej, kędzierzynianie chcieli od początku przejąć kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Mimo początkowego prowadzenia gospodarzy (3:2) zawodnicy ZAKSY szybko odzyskali inicjatywę i po bloku Juryja Gladyra "odjechali" rywalom na 4:7. Siatkarze Crveny Zvezdy w tym momencie zwarli szyki i za sprawą ataku Terzica oraz bloku na Michale Ruciaku znowu złapali kontakt (6:7). Także kędzierzynianie nie zasypiali gruszek w popiele i za moment zagrywką zapunktował Gladyr, zaś Jakub Jarosz wykorzystał kontrę (6:10). Gdy wydawało się, że kędzierzynianie wykorzystując swoją bezpieczną przewagę spokojnie poprowadzą seta, gospodarze znów przycisnęli. Najpierw zagrywki nie przyjął Marcin Mierzejewski, a następnie kontrą popisał się Rasić i znów oba zespoły dzieliło 2 oczka (9:11). Na kolejną serię ze strony kędzierzynian nie trzeba było jednak długo czekać, bowiem sygnał do ataku dał Jakub Jarosz dwukrotnie punktując zagrywką (11:16). Za moment swoje dołożyli Gladyr z Masnym, którzy dwukrotnie zatrzymali blokiem Dokica, a gdy kolejnego asa posłał atakujący ZAKSY, na tablicy było już 11:19. Choć i tym razem miejscowi nie poddali się i znów zaczęli odrabiać straty, to jednak zdołali jedynie zmniejszyć bilans swoich strat, dochodząc kędzierzynian na 4 oczka (20:25). Ostatnie słowo należało jednak do Juryja Gladyra i zawodników ZAKSY, którzy zwyciężyli w tej partii 21:25.

W trzecim secie kędzierzynianie poszli za ciosem i po atakach Ruciaka i Gladyra objęli prowadzenie 2:4. Niestety, 2 ataki Tomislava Dokica wystarczyły, aby na tablicy znów pojawił się remis (7:7). Kolejne oczko goście zdobyli, gdy Bojović powstrzymał blokiem Jakuba Jarosza i zawodnicy Crveny przejęli inicjatywę (9:8). Na odpowiedź zespołu Krzysztofa Stelmacha nie trzeba było długo czekać. Skuteczny atak Sammelvuo oraz blok Roberta Szczerbaniuka na Dokicu pozwoliły na odzyskanie prowadzenia 9:10. Już za moment z 6 strefy zaatakował Michał Ruciak, Michał Masny popisał się kiwką, a Jakub Jarosz zapunktował z zagrywki i nasi siatkarze zbudowali trzypunktową przewagę (11:14). W tej chwili siatkarze Crveny wyraźnie stracili rezon. 2 autowe ataki Tomiaslava Dokica pozwoliły naszemu zespołowi wyjść na prowadzenie 13:18, co było już sporą zaliczką na wygranie tej partii. Kędzierzynianie takiej okazji nie wypuścili już ze swoich rąk. Tak jak i w poprzedniej odsłonie ostatnie oczko zdobył Juryj Gladyr, czym przypieczętował pewne zwycięstwo naszego zespołu (18:25).

Warto jeszcze raz podkreślić dojrzałość naszego zespołu, która pozwoliła pokonać młody zespół serbski. Teraz kędzierzynianie muszą już tylko postawić "kropkę nad i" i zwyciężyć 1 seta we własnej hali, a awans do najlepszej ósemki turnieju stanie się faktem. Jednakże nikt z kibiców nie wątpi w tej chwili w to, że siatkarze Krzysztofa Stelmacha zagrają w następnej rundzie i w kolejnym dwumeczu powalczą już bezpośrednio o awans do turnieju finałowego.

Autor: Jacek Żuk






Sezon 2009/2010

1/8 Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. Crvena Zvezda

(25:20, 25:16, 25:18)


Skład:

ZAKSA: Jarosz, Masny, Szczerbaniuk, Gladyr, Ruciak, Martin, Mierzejewski (L) oraz Kaźmierczak, Pilarz, Witczak, Kacprzak;
Crvena: Dokić, Mitić, Rasić, Bojović, Jakovljević, Culafić, Vujić(L) oraz Stefanović, Pajić, Koprivica.


Bez straty seta zakończyli kędzierzynianie 1/8 Pucharu CEV i zapewnili sobie awans do ćwierćfinału tych prestiżowych rozgrywek. Choć już po zwycięskiej pierwszej odsłonie zawodnicy ZAKSY byli pewni gry w ćwierćfinale, to jednak i pozostałe partie padły ich łupem, gdyż wykazali się większą dojrzałością i większym doświadczeniem, co okazało się kluczem do zwycięstwa nad młodym zespołem ze stolicy Serbii.

Kędzierzynianie uderzyli już od pierwszych piłek i za sprawą kontry Michała Ruciaka i bloku na Dokiciu szybko przejęli kontrolę nad wynikiem (5:0). Również w następnych akcjach nasi zawodnicy dominowali i po kolejnych atakach Kuby Jarosza na przerwie technicznej prowadzili 8:2. Już za moment ich prowadzenie jeszcze urosło, kiedy to skutecznym atakiem popisał się Gladyr, a Stefanović popełnił błąd przełożenia (10:2). Wysokie prowadzenie siatkarzy Krzysztofa Stelmacha pozwoliło im spokojnie prowadzić grę w tej partii, zwłaszcza, że zdołali oni dołożyć do niego kolejne oczka, gdy Dokić i Jakovlević nadziali się na blok Martina (19:8). Chociaż przyjezdni poderwali się jeszcze do walki i nieco zmniejszyli straty, a na koniec nawet obronili 4 setballe, to jednak ostatecznie Milan Rasic posłał piłkę w aut i nasi zawodnicy mogli się cieszyć z upragnionego awansu (25:20).

W drugiej odsłonie w zespole ZAKSY na parkiecie pojawili się Dominik Witczak, Grzegorz Pilarz i Wojtek Kaźmierczak. Mimo tych zmian w szeregi kędzierzynian wdarło się wyraźne rozprężenie. Już na początku po autowym ataku zaliczyli Witczak i Ruciak, co w połączeniu ze skuteczną grą Crveny pozwoliło przyjezdnym wyjść na prowadzenie 1:5. Po czasie dla trenera Krzysztofa Stelmacha kędzierzynianie wprawdzie opanowali sytuację, ale jeszcze przez długi czas nie mogli odrobić strat. Ostatecznie nasi zawodnicy, wykorzystując błędy gości, zmniejszyli dystans i po asie Michała Ruciaka doprowadzili do wyrównania przy stanie 11:11. Kolejne piłki posypały się już o wiele szybciej, bowiem Dominik Witczak skończył kontrę, a Michał Ruciak powtórzył skuteczną zagrywkę jeszcze dwukrotnie i na tablicy było już 14:11. Nasi zawodnicy ani myśleli jednak zwalniać tempa i za sprawą bloku na Paliciu, dwóch kontr Witczaka i zagrywki Kaźmierczaka "odjechali" rywalom na 7 oczek (19:12). Tym razem nasi siatkarze nie pozwolili sobie na dekoncentrację w końcówce i zwyciężyli pewnie, 25:16 po błędzie ataku Palicia.

Trzeci set był wierną kopią drugiego. Bloki na Kacprzaku i Witczaku w połączeniu z asem Jakovljevicia dały gościom prowadzenie 2:5. Straty kędzierzynian jeszcze się powiększyły, kiedy to Terence Martina nadział się na blok Palicia (6:10). Nie musieli jednak długo czekać kędzierzyńscy kibice na reakcję ukochanej drużyny. Już po chwili kontra Kacprzaka, błąd Palicia i as Witczaka pozwoliły ZAKSIE wyrównać na 13:13. To jednak nie był koniec tej serii, bowiem kolejną kontrę na punkt zamienił Martin, a Witczak popisał się jeszcze dwoma asami i nasz zespół na II przerwie technicznej prowadził 16:13. Kędzierzynianie jednak nie zwalniali tempa. Ataki Martina, Kaźmierczaka i Witczaka pozwoliły naszym zawodnikom powiększyć prowadzenie do 5 oczek (21:16). Ostatecznie 25. punkt z przechodzącej piłki zdobył Juryj Gladyr i nasi zawodnicy mogli świętować zwycięstwo.

Po zwycięstwie w 1 pierwszym secie formalności stało się zadość i ZAKSA awansowała do najlepszej ósemki pucharu CEV. Dzięki kolejnym wygranym dwom setom kędzierzynianie dodatkowo podtrzymali passę zwycięstw i mają na swoim koncie już 10 wygranych pod rząd. Jutro poznamy kolejnego rywala naszej ekipy, choć wszystko wskazuje, że nasi zawodnicy w ostatnim tygodniu stycznia udadzą się do Turcji, aby zagrać z Izmirem. Tymczasem w kalendarzu kędzierzyńskich kibiców jest teraz Politechnika Warszawska, która w sobotę zawita do hali w Azotach. Wszyscy mamy nadzieję, że wspaniała passa zwycięstw naszego zespołu będzie kontynuowana i w tym meczu.

Autor: Jacek Żuk






Sezon 2009/2010

1/4 Pucharu CEV

Arkas Izmir vs. ZAKSA Kędzierzyn

(25:20, 29:27, 22:25, 23:25, 18:16)


Składy:

Arkas: Duerden, Koc, Gok, Oner, Meszaros, Enrique, Sahin (L) oraz Subasi, Kandemir, Cin, Tacoglu;
ZAKSA: Jarosz, Masny, Szczerbaniuk, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Martin, Kaźmierczak, Witczak, Pilarz.


Solidną zaliczkę przywiozą z Turcji zawodnicy ZAKSY, bowiem ugranie 2 setów w Izmirze pozwala im ze spokojem myśleć o kolejnym meczu, który już za tydzień rozegrany zostanie w hali Azoty. I chociaż wygrana było na wyciągnięcie ręki, należy się cieszyć z tego, że po dwóch przegranych setach nasi wygrali kolejne dwa, a niewiele brakowało - a wracaliby z Izmiru w glorii zwycięstwa.

Spotkanie rozpoczęło się od zablokowania ataku Michała Ruciaka przez Goka. Już po chwili popisał się on również skutecznym atakiem z krótkiej, a Robert Szczerbaniuk nie sforsował bloku i Turcy prowadzili 3:1. Kędzierzynianie jednak szybko wyrównali za sprawą dwóch skutecznych akcji popularnego "Benka" i od tej chwili trwała wyrównana walka aż do stanu 10:10. Wówczas to Jakub Jarosz został zablokowany prze Onera, a zagrywki Duerdena nie przyjął Sammelvuo i gospodarze odskoczyli na trzy oczka. Siatkarze ZAKSY nie zamierzali jednak pasować w tym secie, wykorzystali błąd Meszarosza i kontrę Jarosza, co pozwoliło im na doprowadzenie do wyrównania. Gospodarze jednak szybko powrócili do prowadzenia, gdyż skutecznie zaatakował Duerden, a po stronie ZAKSY pomylił się Sammelvuo. (20;18). Wszelkie wątpliwości rozwiały dwa bloki Enrique De La Fuenty na Jaroszu.(23:19). Na koniec Kuba Jarosz zaatakował w aut, co dało gospodarzom 25 punkt.

Na początku drugiego seta gospodarze poszli za ciosem, a blok Meszarosa i as Duerdena pozwoliły im wyjść na prowadzenie 4:1. Kędzierzynianie jednak szybko odrobili straty za sprawą bloków Gladyra i Jarosza i od tej pory gra się wyrównała. Warto zaznaczyć, że w tym momencie na parkiecie pojawili się Terence Martin i Dominik Witczak. Ich skuteczne akcje po pierwszej przerwie technicznej pozwoliły naszym zawodnikom na zbudowanie przewagi (8:13). Gospodarze jednak szybko zwarli szyki - dwukrotnie skutecznie zaatakował Duerden, co w połączeniu z błędem Witczaka sprawiło, że przewaga ZAKSY stopniała do dwóch oczek (11:13). Przez dłuższy czas utrzymywała się trzypunktowa przewaga naszych siatkarzy. Dopiero skuteczna kiwka Koca i blok Goka na Martinie pozwoliły gospodarzom zmniejszyć straty do jednego punktu. Chociaż po udanej akcji Roberta Szczerbaniuka nasi zawodnicy prowadzili już 19:22, to w kolejnych akcjach górą byli już zawodnicy z Izmiru. Błędy Ruciaka i Witczaka oraz dwa skuteczne ataki Cina dały miejscowym setbola (24;22). Mimo iż Jarosz zablokował Duerdena, a Martin zdobył 24 punkt, to więcej zimnej krwi w końcówce zachowali Turcy i to oni po błędzie ataku Jarosza wygrali 29:27.

Kędzierzynianie, którzy chyba przestraszyli się widma porażki 0:3, od początku kolejnej partii narzucili ostre tempo. As Ruciaka, blok Witczaka i kontra Martina pozwoliły zawodnikom ZAKSY na zbudowanie trzypunktowej przewagi, która utrzymała się aż do drugiej przerwy technicznej (13:16). Niestety, wówczas to skuteczny blok na Ruciaku ustawił Gok, a Witczak pomylił się w ataku i przewaga naszych stopniała do jednego punktu (16:17). Na niewiele zdał się też czas dla trenera Krzysztofa Stelmacha, gdyż tuż po nim skuteczne akcje Goka, De La Fuenty i Cina sprawiły, ze na tablicy było już 20:19. Na szczęście udane akcje Witczaka i błędy Cina pozwoliły naszym na odzyskanie inicjatywy. Bohaterem ostatnich akcji stał się Jurij Gladyr, który najpierw zablokował Hiszpana, a później zdobył ostatni punkt, który dał naszym zwycięstwo w trzecim secie.v

Czwarty set rozpoczął się od udanych ataków Ruciaka i błędu Goka, co dało naszym prowadzenie 3:0. Początkowa przewaga utrzymała się aż do przerwy technicznej, po której za sprawą skutecznych akcji Goka i Duerdena miejscowi przejęli inicjatywę (10:9). Po przerwie dla trenera Stelmacha dwie krótkie w wykonaniu Szczerbaniuka i kontry Martina oraz Witczaka pozwoliły kędzierzynianom na odbudowanie prowadzenia 12:14. Niestety, już po chwili Oner skutecznie zablokował Gladyra i Witczaka, a gdy kontrę wykorzystał Duerden, na tablicy było już 18:16. Końcówka to jednak popis gry Terenca Martina, gdyż jego ataki dały naszym najpierw wyrównanie, a chwilę później piłkę setową. Ostatni punkt kędzierzynianie zdobyli również za sprawą Kanadyjczyka, który zapunktował zagrywką.

O wszystkim miał więc zadecydować tie-break, w którym kędzierzynianie szybko zbudowali przewagę. Już na początku skutecznymi akcjami popisali się Jarosz i Gladyr (2:5). Chociaż za sprawą skutecznych akcji Kandemira, gospodarze zmniejszyli nieco straty, to jednak dwupunktowa przewaga ZAKSY utrzymała się aż do stanu 10:12. Wówczas to atak Kandemira oraz błędy Jarosza i Martina pozwoliły Turkom przejąć inicjatywę (13:12). Kędzierzynie jednak nie zamierzali tanio sprzedać skóry i po atakach Jarosza i Ruciaka mieli nawet piłkę meczową. Niestety, błędy Jarosza i Gladyra sprawiły, że role się odwróciły i to ZAKSA musiała bronić kolejne piłki meczowe. Trzecia z nich została wykorzystana przez Duerdena i siatkarze Arkasu zwyciężyli 18:16.

"Byłbym bardziej zadowolony, gdybyśmy wygrali. Ale wynik 2:3 jest dobrą zaliczką na spotkanie w Kędzierzynie, gdzie musimy wygrać 3:0 lub 3:1. Wydaje mi się, że zagraliśmy jeden z lepszych meczów, a taki wynik świadczy o tym, że przeciwnik jest bardzo wymagający. Mimo to uważam, że przy naszej grze, szansa na wygraną jest bardzo duża" - komentował to spotkanie prezes Pietrzyk na antenie Radia Park.

Autor: Jacek Żuk






Sezon 2009/2010

1/4 Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. Arkas Izmir

(19:25, 25:20, 25:16, 25:18)


Składy:

Arkas: Duerden, Tendar, Tacoglu, Oner, Meszaros, Enrique, Sahin (L) oraz Kandemir, Cin;
ZAKSA: Jarosz, Masny, Szczerbaniuk, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Witczak, Martin.


Kędzierzynianie chyba lubią grać z nożem na gardle, bowiem dzisiejsze spotkanie rozpoczęli bardzo ospale i dopiero po porażce w pierwszym secie, pokazali pełnię możliwości, wiedząc, iż każda przegrana partia kosztowałaby ich przynajmniej konieczność gry w tzw. złotym secie. Ale nic złego się nie stało, gdyż w pozostałych partiach górą byli zawodnicy Krzysztofa Stelmacha, którzy tym samym wyeliminowali z Pucharu CEV zeszłorocznych zdobywców Challange Cup i pod koniec lutego wybiorą się do Włoch, gdzie zagrają z Coprą Piacenza, która niedawno pożegnała się z grą w Lidze Mistrzów.

Pierwsze piłki tego spotkania padły w tym przegranym secie łupem zawodników ZAKSY, kiedy to skutecznie zaatakował Sammelvuo, a Meszaros przeszedł linię ataku i kędzierzynianie prowadzili 6:4. Turcy jednak szybko wyrównali na 7:7 za sprawą zagrywki De La Fuente i od tej chwili trwała wyrównana walka. Niestety, to kędzierzynianie jako pierwsi nie wytrzymali tempa i po nieskutecznych atakach Jarosza oraz kontrze Duerdena tracili do rywali już 4 oczka (11:15). Gospodarzom brakowało bowiem skuteczności, co było wodą na młyn dla zespołu Arkasu. Już po chwili skutecznym atakiem zapracowali oni na kolejne oczko (12:17), aby po chwili za sprawą ataków Onera i Duerdena prowadzić 13:19. Wysoka przewaga gości była wystarczającą zaliczką do wygrania tej odsłony, a ostatni punkt sprezentował przyjezdnym Tuomas Sammelvuo, atakując w siatkę z piłki przechodzącej (19:25).

W drugim secie na parkiecie ujrzeliśmy Dominika Witczaka, który już w końcówce I partii zmienił Jakuba Jarosza, a także Terence'a Martina, który wszedł za nieskutecznego w tym spotkaniu Fina. Zwłaszcza Kanadyjczyk dobrze wprowadził się do gry i zmienił oblicze zespołu. Kędzierzynianie już na początku uzyskali trzypunktowe prowadzenie za sprawą ataku Martina, asa Szczerbaniuka i bloku na De La Fuente. Kędzierzynianie jednak na tym nie poprzestali i po przerwie technicznej "odjechali" na kolejne 2 oczka, gdyż Ruciak ze Szczerbaniukiem ponownie powstrzymali Hiszpana, a Juryj Gladyr zapunktował z zagrywki (11:6). Mimo iż Turcy kilkakrotnie zmniejszali dystans do 3 punktów (12:9, 16:13), to jednak nasi czujnie pilnowali swojej przewagi. Ostatecznie dwie skuteczne kontry Roberta Szczerbaniuka przy zagrywce Michała Masnego sprawiły, że zespół ZAKSY znów prowadził 5 oczkami. Taka różnica punktów utrzymała się już do końca, bowiem ZAKSAwygrała tę partię 25:20.

Zawodnicy Arkasu nie składali broni. Uderzyli od początku III odsłony i po bloku na Dominiku Witczaku prowadzili 2:4. Szybko jednak na 6:6 wyrównał Michał Ruciak, a po ataku w taśmę Meszarosa nasi zawodnicy przejęli inicjatywę (7:6). Kolejne punkty padły po kontrach Szczerbaniuka i Ruciaka (10:7), a trener Benitez musiał prosić o czas. Kędzierzynianie jednak nie zwalniali tempa. Po asie Gladyra i błędzie Tendera nasz zespół prowadził już 19:13. Bohaterem ostatnich akcji stał się Michał Ruciak, który w końcówce zdobył 4 punkty i w ten sposób dodatkowo powiększył przewagę ZAKSY, aby ostatecznie kiwką z 6 strefy zakończyć tę partię (25:16).

Stało się więc jasnym, że IV set przyniesie wielkie emocje. Zawodnicy z Izmiru walczyli bowiem o przedłużenie szans na wygraną, kędzierzynianie zaś chcieli jak najszybciej zakończyć mecz na swoją korzyść, aby uniknąć grania 2 tie-breaków. Dlatego też nasi zawodnicy już od początku narzucili ostre tempo. Po skutecznych atakach Witczaka i długiej akcji zakończonej przez Martina nasi zawodnicy wyszli na prowadzenie 6:3. Po chwili skutecznie zagrał Ruciak, a Oner nadział się na blok ZAKSY i na tablicy było już 10:6. Już za moment skuteczny blok Gladyra na Tacoglu wystarczył, aby przewaga kędzierzynian powiększyła się do 5 oczek (13:8). Turcy jednak nie zamierzali tak łatwo oddać tego spotkania. Wraz z kolejnymi atakami skutecznymi Duerdena zmniejszało się prowadzenie kędzierzynian, które ostatecznie stopniało do 1 oczka (14:13). Na szczęście zimną krew zachował rodak atakującego Arkasu - Terence Martin i dwoma skutecznymi atakami przerwał serię gości 17:13. Od tej chwili zawodnicy z Izmiru wyraźnie stracili wiarę w zwycięstwo, zaś kędzierzynianie za sprawą skutecznych zagrań Jarosza, który w końcówce wrócił na parkiet, oraz Ruciaka znów "odjechali" na 5 punktów (19:14). Końcówka to już popis gry naszego zespołu blokiem, którym kędzierzynianie zdobył między innymi ostatnie oczko, skutecznie powstrzymując atak Meszarosza (25:18).

Tym samym nasi zawodnicy przeszli do kolejnej rundy rozgrywek. Teraz poprzeczka wyraźnie wędruje już w górę, gdyż trzeba pokonać mistrza najlepszej ligi świata. Czy kędzierzynianie sprostają temu wyzwaniu? Jedno jest pewne na początku marca do hali Azoty zawitają niezwykle utytułowani zawodnicy, co powinno być gratką dla każdego kibica.

Autor: Jacek Żuk






Sezon 2009/2010

Challange Round Pucharu CEV

Copra Piacenza vs. ZAKSA Kędzierzyn

(25:18, 25:21, 25:14)


Składy:

Copra: Urnaut, Bonifante, Rak, Bjelica, Zlatanov, Bravo, Rinaldi (L) oraz Grassano;
ZAKSA: Jarosz, Masny, Kaźmierczak, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Martin, Pilarz, Szczerbaniuk, Witczak.


Nie spełniły się oczekiwania zawodników i kibiców ZAKSY, co do dobrego wyniku pierwszego meczu Challange Round Pucharu CEV przeciwko aktualnym jeszcze mistrzom Włoch i zdobywcom Superpucharu tego kraju. Kędzierzynianie tylko w drugim secie pokazali "swoją grę", prowadząc nawet pięcioma punktami. Ulegli jednak i w tej partii, a w całym meczu 3:0 i stoją teraz przed bardzo trudnym zadaniem, jeśli myślą o awansie do Final Four,

Pierwszą partię dość pewnie wygrali Włosi, którzy wyszli na prowadzenie przy zagrywce Novicy Bjelicy. Kolejne punkty dołożyli, kiedy w polu serwisowym stanął Michał Rak, a Jakub Jarosz nie przebił się przez potrójny blok, a po chwili Bravo skończył kontrę (10:4). Przy zagrywce Michała Masnego udało się naszym siatkarzom odrobić dwa oczka, ale dwa błędy dotknięcia siatki po naszej stronie przed drugą przerwą techniczną sprawiły, że przewaga gospodarzy wróciła do ośmiu punktów. Nieco uspokoiła grę zmiana dokonana przez trenera Stelmacha, gdy za Michała Ruciaka wszedł Terence Martin, a Kuba Jarosz skończył kila akcji, ale przewaga Piacenzy była tak duża, że Włosi spokojnie kontrolowali wynik, a ostatni 25 punkt zdobył Michele Grassano, który zmienił Hristo Zlatanova.

Druga partia rozpoczęła się znakomicie dla kędzierzynian od prowadzenia 2:6 przy zagrywce Wojtka Kaźmierczaka i wtedy to to trener gospodarzy poprosił o pierwszy czas. Po drugiej przerwie technicznej (4:8) nasi siatkarze nadal budowali przewagę: najpierw Zlatanov nadział się na ręce Martina i Gladyra, a po chwili po punkcie zdobyli Martin oraz Jarosz i na tablicy pojawił się wynik 6:11. Jednak po drugiej przerwie technicznej (11:16) Włosi zabrali się do odrabiania zaległości. Przy zagrywce Michała Raka zmniejszyli stratę do jednego punktu, by wyjść na prowadzenie, gdy w polu serwisowym stanął Joao Paulo Bravo, a Martin i Sammelvuo pomylili się w ataku. (19:18). W tym momencie nasz zespół zupełnie stanął, a podbudowani takim obrotem sprawy Włosi poszli za ciosem i wygrali te partię 25:21.

W trzecim i ostatnim secie nasz zespół dorównywał rywalom tylko przy pierwszych piłkach. Od stanu 5:5 gospodarze zaczęli budować przewagę przy coraz słabszej grze siatkarzy ZAKSY. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną na kontrze zablokowany został Kuba Jarosz, po chwili przez blok nie przebił się Robert Szczerbaniuk, który zmienił Wojtka Kaźmierczaka, a na domiar złego w ataku pomylił się Dominik Witczak, który przed chwilą wszedł za Jarosza i Piacenza prowadziła 8:5. Co prawda kolejny punkt zdobył Michał Ruciak, zmniejszając przewagę Włochów do dwóch oczek, ale przy zagrywce Bravo mistrzowie Włoch zdobyli kolejne dwa "oczka" i trener Stelmach zmuszony był poprosić o czas. Kolejną serię błędów nasi siatkarze popełnili przy zagrywce Zlatanova, gdy w ataku pomylili się kolejno Ruciak, Gladyr i Witczak i gospodarze prowadzili już 17:9. To wystarczyło, aby mogli spokojnie kontrolować wynik, zwłaszcza, że z każdą piłką spadała motywacja w naszym zespole. Ostatni punkt dla mistrzów Włoch zdobył więc Michał Ruciak, zagrywając w taśmę i kończąc ten mecz.

Teraz przed naszym zespołem niezwykle ważne spotkanie w Kędzierzynie z Jastrzębskim Węglem w niedzielę i rewanżowy mecz z Piacenzą w hali "Azoty" w środę wieczorem. Niezwykle trudno jest w tej sytuacji mówić z optymizmem o tym spotkaniu, ale podjąć rzuconą dziś rękawicę trzeba i na to, czyli na dobry występ naszych, czekamy i liczymy.

Autor: Janusz Żuk






Sezon 2009/2010

Challange Round Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. Copra Piacenza

(22:25, 25:18, 25:19, 25:22)


Składy:

ZAKSA: Jarosz, Masny, Szczerbaniuk, Gladyr, Ruciak, Sammelvuo, Mierzejewski (L) oraz Martin, Witczak, Kacprzak, Kaźmierczak, Pilarz;
Copra: Urnaut, Bonifante, Rak, Bjelica, Zlatanov, Bravo, Rinaldi (L) oraz Grassano, Oivanen, Sequeria, Boschi, Massari.


Udało się pokonać naszym siatkarzom w hali "Azoty" zespół aktualnych mistrzów Włoch 3:1 i tylko szkoda, że po przegranym pierwszym secie, co zapewniło awans do Final Four naszym rywalom. Tak więc na Challenge Round zakończą swój udział w Pucharze CEV nasi siatkarze, co i tak jest sporym sukcesem, zwłaszcza, że jest to pierwszy start tego zespołu na europejskich arenach po dość długiej przerwie.

A mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gości, którzy już na początku chcieli wywalczyć sobie awans, aby potem bez nerwów dograć to spotkanie do końca. Jeszcze przed przerwą techniczną podczas zagrywki Dante Włosi odskoczyli na trzy punkty, a tuż po przerwie dołożyli do tego kolejne "oczko", gdy Kuba Jarosz zaatakował w aut. Bardzo prędko też trener Stelmach dokonał zmiany w zespole, wpuszczając na parkiet Dominika Witczaka za Kubę Jarosza i Terence'a Martina za Michała Ruciaka. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną Włosi powiększyli prowadzenie do siedmiu punktów, gdy w polu serwisowym stanął Tine Urnaut, a nasi siatkarze nie mogli sobie poradzić z odbiorem jego zagrywki. Jednak od drugiej przerwy technicznej (10:16) to nasi zawodnicy zaczęli zdobywać punkty, doprowadzając do dwupunktowej różnicy przy wyniku 16:18. Wystarczyło kilka błędów gości i znakomita gra w ataku i w polu zagrywki Jurija Gladyra, by mistrzowie Włoch poczuli się mniej pewnie. Nie był to jednak jeszcze koniec emocji, bo po chwili przy zagrywce Sammelvuo zablokowani zostali kolejno Bravo oraz Oivanen i przewaga Piacenzy zmalała do jednego punktu. (22:23). Jednak w tym momencie nasi rywale zachowali więcej zimnej krwi i po bloku na Gladyrze mogli cieszyć się ze zwycięstwa i awansu do Final Four.

Drugą partię Włosi rozpoczęli bez dwóch swoich asów, czyli Zlatanova i Bravo, których zmienili Valdir Sequeira oraz Michele Grassano, ale dalej dyktowali warunki, zwłaszcza że nasi mylili się w ataku (Trzy ataki Martina w aut). Jednak już po drugiej przerwie technicznej to Włosi popełnili kilka błędów, a w międzyczasie Michał Masny posłał asa i wynik meczu się wyrównał (10:10). Od tego momentu nastąpiło swoiste przeciąganie liny, bo raz jeden, a raz drugi zespół wychodził na prowadzenie. Końcówka jednak należała już do ZAKSY, która przy zagrywce Terenca Martina od stanu 18:18 doprowadziła do zwycięstwa w tym secie, kiedy to ostatni punkt zdobył Tuomas Sammelvuo.

W kolejnym secie tylko do pierwszej przerwy technicznej kilkoma punktami prowadzili goście. Przy zagrywce Fina dwukrotnie Włosi nie przedarli się przez blok ZAKSY, kapitan niebiesko-biało-czerwonych posłał asa, kolejnego dołożył Dominik Witczak i było już 14:12. Kolejna dobra seria zagrywek, tym razem w wykonaniu Grzegorza Pilarza, który zmienił Michała Masnego, umożliwiła naszym pięciopunktowe prowadzenie 20:15, którego nasz zespół nie wypuścił już z rąk.

Czwarty set okazał się ostatnim, gdyż tym razem nasi zawodnicy od początku wypracowali sobie przewagę (8:5) i kontrolowali wynik, chociaż kilka błędów od stanu 20:16 spowodowało nerwowość w obozie ZAKSY, gdy rywale zdobyli kilka punktów pod rząd przy zagrywce Boschiego. Jednak końcówka znów należała do gospodarzy, którzy opanowali emocje przy zagrywce Roberta Szczerbaniuka (zmienił Wojtka Kaźmierczka, który podczas bloku przy stanie11:7 nabawił się kontuzji) zdobyli 23 punkt, gdy Dominik Witczak skończył kontrę. Co prawda Valdir Sequeira zdobył jeszcze punkt bezpośrednio z zagrywki (24:22), ale po chwili pomylił się i nasi mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

O ocenę występu podopiecznych Krzysztofa Stelmacha pokuszą się na pewno trenerzy i sami zawodnicy. Dobrze jednak, że zwycięstwem kończą nasi swój tegoroczny start w europejskich Pucharach i bilansu wstydzić się nie muszą ( 6 zwycięstw 2 porażki). Zabrakło na pewno przysłowiowej kropki na "i", ale prawdą jest, że bardzo niewygodnego rywala wylosowaliśmy w Challenge Round, który na pewno przewyższał nas i potencjałem, i doświadczeniem.

Autor: Janusz Żuk