Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2018/19
Tabela 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

"Pokonaliśmy wiele przeciwności losu"

Paweł Zatorski podsumowuje zakonczony sezon

/FRAGMENTY/





Ryszard Opiatowski: Cieszy się pan, że tytuł mistrza Polski wywalczyliście w Kędzierzynie-Koźlu, wygrywając rywalizację z ONICO Warszawa 3-0?
Paweł Zatorski: Pewnie. Radość jest tym większa, że zdobyliśmy złoto po ostatnim trudnym meczu. Mieliśmy problemy zdrowotne, a w trzecim secie odrobiliśmy spore straty. Dzięki temu mistrzostwo smakuje lepiej.

R.Opiatowski: Jak pan oceni ostatnie miesiące?
P.Zatorski: To był niesamowity sezon, w którym pokonaliśmy wiele przeciwności losu. W play-off toczyliśmy boje z drużynami z Zawiercia i Warszawy, ale też z naszym chwiejnym zdrowiem. Wielu z nas grało na antybiotykach, łącznie ze mną. Dwie godziny przed trzecim meczem Mateusz Bieniek wymiotował. Mieliśmy pod górkę, bo opinia publiczna nie była nam przychylna po tym, co zdarzyło się w pierwszym finałowym meczu. Tym bardziej się cieszymy, że mamy złoto.

R.Opiatowski: W czym tkwi siła ZAKSY, która czwarty raz z rzędu była w finale PlusLigi?
P.Zatorski:Nie poddajemy się w trudnych momentach. Teraz wszyscy będą pamiętać dobre momenty, ale wiemy, że tych gorszych też było sporo. Potrafiliśmy się podnosić, trzymaliśmy się razem i mam nadzieję, że tak będzie również w kolejnych sezonach.

R.Opiatowski: Trzymacie się razem także jako ojcowie małych dzieci? ZAKSA to rodzinny klub?
P.Zatorski:: Z pewnością. Nie tylko ze względu na dzieci. Nie mogę powiedzieć złego słowa na Kędzierzyn. Jestem z Bełchatowa, a oba miasta są podobne. Zostałem wychowany w podobnym środowisku, więc nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Mamy świetnie funkcjonujący klub, wspaniałą grupę ludzi, która zdobywa sukcesy. Atmosfera jest dobra. Śmiejemy się, że jeśli jakiś zawodnik przychodzi do ZAKSY, szybko rodzą się dzieci. Żartujemy, że skoro nie ma co tutaj robić, to robi się dzieci. Cieszymy się, że nasze rodziny się powiększają, to nas zbliża. Jeżeli chcę pobyć w dużym mieście, jadę kilkadziesiąt kilometrów obojętnie w którą stronę i mam to, czego potrzebuję. No i liczę na kolejne tytuły, bo jeszcze co najmniej dwa lata będę grać w ZAKSIE

R.Opiatowski: Komu dedykuje pan ten triumf?
P.Zatorski:: Żonie, synkowi, rodzicom, teściom i najbliższej rodzinie, która jest zawsze ze mną. A także drugiemu dziecku, które jest w drodze. Na pewno w brzuchu kibicowało razem z mamą. Za około dwa miesiące pojawi się na świecie.

Źródło: "Przegląd Sportowy"
Rozmawiała:Edyta Kowalczyk