Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2018/19
Tabela 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

"Mamy szansę powalczyć"

Łukasz Kaczmarek przed meczami z Modeną i Lube

/FRAGMENTY/





Edyta Kowalczyk: Zgadza się pan z opinią, że przy takim rozgrywającym jak Benjamin Toniutti w ZAKSIE każdy atakujący może się wzmocnić?
Łukasz Kaczmarek: Ben to klasa sama w sobie. Jest bardzo elastyczny i nie kieruje się wyłącznie swoimi schematami, ale bierze pod uwagę moje sugestie, jakie zagrania mi odpowiadają. Zresztą, w mojej przygodzie ligowej miałem szczęście do rozgrywających. W Lubinie występowałem z Grześkiem Łomaczem, który prywatnie jest moim dobrym przyjacielem oraz z Michalem Masnym. Łącznie to trzech zupełnie innych, ale prezentujących wysoki poziom rozgrywających. Zresztą w ZAKSIE mamy świetny zespół, jesteśmy dobrze dobrani charakterami, a dobra atmosfera jest na boisku i poza nim.

E.Kowalczyk: Czy po kilku miesiącach w nowym klubie czuje się pan lepszym graczem?
Ł.Kaczmarek: W Lubinie miałem w meczu po 50-60 piłek w ataku, a było dobrze, jeśli osiągałem 40-50% skuteczności. Z tym że wtedy atakowałem na potrójnym bloku, bo taka była moja rola. Ode mnie zależała większość siły w ofensywie. Tutaj wszystko się rozkłada i rywale muszą uważać na każdego z nas, a ja częściej atakuję na pojedynczym bloku.

E.Kowalczyk: To dlatego, że macie "najbardziej stabilne przyjęcie" w lidze?
Ł.Kaczmarek: Myślę, że tak. Paweł Zatorski, który nie bez powodu został wybrany najlepszym libero MŚ, steruje wszystkim. Nie zawsze sam przyjmuje, ale ustawia chłopaków. Grający na tej pozycji co chwilę ze sobą rozmawiają, a nie raz i ja pomagam na czwartego w odbiorze zagrywki. Z dobrym przyjęciem Ben może się "bawić" na rozegraniu, a i skrzydłowi mają ułatwione zadanie.

E.Kowalczyk: Pamięta pan, jak się podchodziło do meczów z takim rywalem jak ZAKSA, gdy grał pan w Lubinie?
Ł.Kaczmarek:: Z przekonaniem, że jeśli cokolwiek im urwiemy, to będzie super. Trzeba było odrzucić ich od siatki i omijać zagrywką Zatorskiego. W poprzednim sezonie była szansa zdobyć punkt, a może nawet wygrać cały mecz, ale przegraliśmy z ZAKSĄ w Lubinie 1:3. Nie pomogło nawet to, że ZAKSA zaprezentowała się wtedy średnio, a my znakomicie.

E.Kowalczyk: Teraz widzi pan po rywalach te same obawy, jakie miał pan będąc po drugiej stronie siatki?
Ł.Kaczmarek: Rywale mają twardy orzech do zgryzienia, bo na wszystkich z nas muszą uważać. Czujemy się pewnie, bo z 12 spotkań ligowych, przez pierwszych siedem kto inny dostawał statuetkę MVP. To świadczy o tym, jak wszechstronny mamy zespół i ławkę rezerwowych. Świetne zmiany dawał Rafał Szymura, kiedy uraz miał Łukasz Wiśniewski to grał bardzo dobrze Mateusz Sacharewicz. W meczu z Cuprum wchodzi na zagrywkę Tomek Kalembka i wyciąga nam seta. Wykorzystujemy nasze armaty, nie gramy na hurra, ale mądrze. Trener nam to wpaja, żeby nie

E.Kowalczyk: W Lidze Mistrzów trafiliście do grupy m.in. z zespołami z Modeny czy Civitanova. Ta wszechstronność pomoże w walce z potęgami?
Ł.Kaczmarek: Nie jesteśmy straconej pozycji. Pierwszym celem było wygrać z ČEZ Karlovarsko gładko bez straty seta, bo i te mogą się w naszej grupie liczyć do awansu. Nie obawiamy się Lube czy Modeny. Wiadomo, że są to drużyny pełne gwiazd jak Ivan Zaytsen, Micah Christenson czy kubańska mafia z Civitanova. Jednak w finale klubowych mistrzostw świata Trentino Volley udowodniło Lube, że wygrywa się mądrością, a nie siłą. Oczywiście, może trafić się dzień że w meczu z Lube Osmany Juantorena i spółka będą zagrywać po 130 km/h i nie pomoże nasze stabilne przyjęcie, ale mamy szansę powalczyć.

Źródło: Przegląd Sportowy
Rozmawiała:Edyta Kowalczyk