Wywiady
Fotoreportaże


Historia klubu
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medaliœci MP


Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Zawodnik miesišca
Sondy

Sezon 2010/2011

Finał
(II mecz)

Skra Bełchatów vs. ZAKSA Kędzierzyn

(25:14, 25:17, 18:25, 29:27)


Składy:

Skra: Wlazły, Falasca, Pliński, Możdżonek, Antiga, Kurek, Zatorski (L) oraz: Winiarski, Bąkiewicz, Woicki;
ZAKSA: Jarosz, Zagumny, Gladyr, Czarnowski, Ruciak, Idi, Gacek (L) oraz: Pilarz, Urnaut, Witczak, Kaźmierczak, Świderski.



Zupełnie inny rytm miało 2. spotkanie w Bełchatowie, bowiem oba zespoły zapłaciły cenę za absurdalny termin i nieludzkie natężenie spotkań. W efekcie nawet zwycięska Skra popełniała błędy jakie bez dwóch zdań nie przystoją Mistrzowi Polski i pretendentowi do tytułu. Także kędzierzynianie zagrali grubo poniżej poziomu ostatnich spotkań. Chyba zabrakło im wczorajszego luzu i myśl o realnej szansie na dwukrotne pokonanie sparaliżowała ich na tyle, że zabrakło fantazji i ryzyka, które w czwartek były kluczem do zwycięstwa.

Bełchatowianie po czwartkowej porażce rozpoczęli drugie spotkanie bardzo skoncentrowani. Choć nie sięgali po jakieś wyszukane środki, to jednak bardzo wysoka skuteczność pozwoliła im już na początku wyjść na prowadzenie 1:3. Od tego momentu rozpoczęła sie walka cios za cios, która trwała aż do stanu 11:9. Wówczas to kolejno Czarnowski i Idi zostali powstrzymani blokiem przez Daniela Plińskiego (13:9), w następnej akcji Możdżonek skutecznie zapunktował, kędzierzynianie uderzyli w antenkę i na II przerwie technicznej przegrywali już 16:11. W kolejnych akcjach niesamowitą skutecznością w bloku popisał się Marcin Możdżonek, który wręcz upokorzył przeciwników. W efekcie już po chwili bełchatowianie mieli piłkę setową, przy stanie 24:12. Wprawdzie pierwszego setbola swoim atakiem obronił Idi, ale po chwili Mariusz Wlazły zakończył tę partię, pieczętując zwycięstwo Skry 25:13.

Druga odsłona rozegrała sie według podobnego scenariusza. Już na początku Pliński powstrzymał blokiem Idiego i gospodarze prowadzili 2:0. Po chwili Antiga zapunktował na kontrze i na zagrywce, co dało bełchatowianom prowadzenie 8:4. Niestety, kolejne akcje również należały do Skry, bowiem serią zagrywek popisał się Bartek Kurek, co wyprowadziło gospodarzy na prowadzenie 15:8. Tak wysokiej przewagi drużyna Jacka Nawrockiego nie zwykła oddawać, nic więc dziwnego, że po chwili na skutek autowego ataku Witczaka nasz zespół przegrywał już 0:2.

Po dwóch miażdżących zwycięstwach Skry chyba wszyscy zgromadzeni spodziewali się łatwego zwycięstwa 3:0. Nie pierwszy jednak raz okazało się, że 3. odsłona jest bardzo trudna dla wygrywającej drużyny. Wprawdzie już na początku miejscowi wyszli na prowadzenie 3:0 za sprawą skutecznych ataków Wlazłego, ale za moment atakujący Skry sie pomylił, Witczak skończył 2 kontry, a Gladyr powstrzymał blokiem Plińskiego, co dało ZAKSIE prowadzenie 5:7. W kolejnych akcjach Kurek i Wlazły nadziali się na blok kędzierzynian, a Ruciak popisał się asem i ZAKSA prowadziła już 11:16. Ten wynik pozwolił naszej ekipie spokojnie dograć te partię do końca i ostatecznie zwyciężyć 18:25 po skutecznej krótkiej Gladyra.

Czwarta odsłona rozpoczęła sie od walki cios za cios, która trwała aż do stanu 6:6. Wówczas to Dominik Witczaka nadział się na blok bełchatowian, którzy na przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:6. Już za moment Michał Ruciak popisał się wspaniałą kontrą, aby potem zaserwować asa (8:8). Niestety, już za moment podobny wyczyn udał się Bartkowi Kurkowi i aktualni mistrzowie Polski znów prowadzili 10:8. W kolejnych akcjach wynik zmieniał sie jak w kalejdoskopie (10:10, 13:11, 14:14). Ostatecznie po skutecznym ataku Mariusza Wlazłego bełchatowianie prowadzili 16:15 na II przerwie technicznej. Niestety, nasi rywale tuż po przerwie znowu odjechali na 2 oczka za sprawą asa Mariusza Wlazłego (17:15). Po chwili atakujący Skry znów zapunktował w ataku, a Stefan Antiga swoją kontrą powiększył przewagę do 3 punktów (20:17). Kędzierzynianie nie zamierzali jednak składać broni. Straty zmniejszył nieco as Gladyra (22:21), ale do wyrównania doprowadził blok na Wlazłym przy zagrywce Dominika Witczaka (23:23). Po przerwie na żądanie trenera Nawrockiego także i Kurek nadział się na blok Czarnowskiego i kędzierzynianie mieli setbola. 3 kolejne piłki setowe obronili bełchatowianie, aby wreszcie blokiem Falasci na Idim przejąć inicjatywę. Wprawdzie Dominik Witczak obronił jeszcze pierwszą piłkę setową, ale juz za moment uderzył w aut, oddając 29. punkt rywalom.

Choć po 2 odsłonach mało kto marzył o wygraniu choćby partii, to jednak niezmiernie boli zmarnowana szansa, która pojawiła się w czwartej partii tego dziwnego meczu. Żal straconej szansy, ale tak czy owak pierwszy weekend tegorocznych finałów jest dla kędzierzynian bardzo udany. W końcówce czwartego seta zabrakło trochę szczęścia albo jednej błyskotliwej akcji. Teraz rywalizacja przenosi się do Kędzierzyna. Trudno prognozować dalszy przebieg rywalizacji ZAKSY ze Skrą, ale jedno jest już pewne - emocji nie zabraknie!

Autor: Jacek Żuk



Wyniki naszej sondy:

 Wybieramy zawodnika meczu

P. Czarnowski 32%  32%
J. Gladyr 24%  24%
P. Zagumny 21%  21%
D. Witczak 12%  12%
M. Ruciak 6%  6%
P. Gacek 3%  3%
J. Jarosz 3%  3%


Po meczu powiedzieli:

Michał Ruciak (ZAKSA Kędzierzyn):
Cieszy to, ze po dwóch setach, które wyglądały jak tornado ze strony Skry, potrafiliśmy się podnieść i grać dalej. W trzecim i czwartym secie była wielka determinacja i niewiele zabrakło do tie-breaka. Będziemy walczyć dalej. Będzie ciężko, bo każdy chce wygrać.

Mariusz Wlazły (Skra Bełchatów):
Mogę dodać do wypowiedzi Michała Ruciaka, że oba mecze były bardzo ciężkie dla jednego i drugiego zespołu. Dzisiaj my się cieszymy ze zwycięstwa, wczoraj oni się cieszyli. Poziom jest naprawdę wyrównany. W trzecim secie popełniliśmy dużo błędów własnych, a drużyna z Kędzierzyna zaczęła grać. Tylko w dwóch pierwszych setach kontrolowaliśmy spotkanie. Nie powiem, że gra ZAKSY nas potem zaskoczyła, bo my jesteśmy przygotowani na ciężkie mecze, ale ZAKSA zaczęła po prostu lepiej wykonywać elementy po swojej stronie. Dlatego zasłużenie wygrała tego seta. Czekamy z niecierpliwością na mecze w Kędzierzynie i zobaczymy, co tam się będzie działo.

Krzysztof Stelmach (ZAKSA Kędzierzyn):
Skra w dwóch pierwszych setach nie pozwoliła nam grać naszej siatkówki. Zostaliśmy mocno odrzuceni od siatki. Nie mogliśmy sobie poradzić z piłki wysokiej. Popełniliśmy mnóstwo błędów, np. przy piłkach przechodzących. Nie funkcjonowało w ogóle przyjęcie. Skra w tych dwóch setach pokazała nie 100, ale 120 procent możliwości. To było jej prawdziwe oblicze. My natomiast w trzecim secie cały czas walczyliśmy, żeby wrócić do meczu i udało nam się. W dwóch ostatnich odsłonach zaczęliśmy wreszcie przyjmować. Skra zaczęła słabiej zagrywać. To była już nasza siatkówka. Włączyliśmy dużo pierwszego tempa i dało to rezultat. W czwartym secie graliśmy punkt za punkt. Żałujemy, że się nie udało. Będzie walka do samego końca, w Kędzierzynie postaramy się wygrać. Fakt grania u siebie nie będzie miał znaczenia, bo mecze półfinałowe pokazały, iż walczymy tak samo na obu boiskach. Atutem będą kibice, ale zadecyduje lepsza gra.

Jacek Nawrocki(Skra Bełchatów):
Potwierdzam, że walka będzie trwała do samego końca. Poziom jest bardzo wyrównany, a o zwycięstwach będą decydować detale. Bardzo łatwo się gra, gdy funkcjonuje zagrywka. Tak jak u nas dziś. Łatwiej wykonywać wtedy wszystkie inne elementy. Natomiast bardzo trudno później przestawić się na zupełnie inne granie, jeżeli ten element przestaje wychodzić. Trudno grać na innym poziomie systemem blok-obrona, wyblokiem, atakiem z trudnej piłki. Każdy kto ogląda czy gra w siatkówkę, doskonale wie, że takie sety wtedy się zdarzają. Tym większa jest moja radość ze zwycięstwa w czwartym secie, bo tam decydowały szczegóły i wszystko mogło się zdarzyć. Już wcześniej mówiłem, że Kędzierzyn to będzie najtrudniejszy teren dla innych drużyn w tym roku.

Wypowiedzi: sportowefakty.pl