Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2018/19
Tabela 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Nasi rywale:

Indykpol AZS Olsztyn


Informacje ogólne

NAZWA I ADRES

Piłka Siatkowa AZS-UWM S.A. w Olsztynie
10-718 Olsztyn
ul. Oczapowskiego 12
tel. (0-89) 523 34 34, fax 524 04 43


WŁADZE

Mariusz Szyszko - prezes Zarządu
Tomasz Jankowski - wiceprezes Zarządu
prof. dr hab Władysław Kordan - przewodniczący Rady Nadzorczej
Anna Wasilewska - wiceprzewodnicząca Rady Nadzorczej
prof. dr hab. Mirosław Gornowicz - członek Rady Nadzorczej
Zdzisław Binerowski - członek Rady Nadzorczej
Piotr Kulikowski - członek Rady Nadzorczej
Krzysztof Skowroński - członek Rady Nadzorczej


SZKOLENIE

Pierwszy trener - Tomaso Totolo
Drugi trener - Piotr Poskrobko
Kierownik drużyny - Leszek Urbanowicz
Fizjoterapeuci - Ryszard Biernat; Paweł Ciesiun Trener przygotowania fizycznego - Alessio Carraro Odnowa biologiczna - Artur Zborowski
Lekarz klubowy - Wojciech Remiszewski
Statystyk - Kamil Sołoducha

BARWY



Hala "Urania"


Swoje spotkania akademicy rozgrywają w olsztyńskiej hali "Urania" (Aleja Piłsudskiego 44). Wybudowano ją w 1978 roku, od 1983 służy AZS-owi Olsztyn ( z drobnymi przerwami). Na swoich trybunach może pomieścić nawet 2500 ludzi. "Urania" podzielona jest na dwie trybuny - małą i dużą.

Dojazd: z dworca PKP/PKS autobusy nr 2,20,26
Pieszo: z dworca PKP/PKS ulica Dworcowa, na 3 skrzyżowaniu w prawo (200 metrów)

Skład


Nr. Imię i nazwisko Data ur. Wzrost Zasięg w ataku Zasięg w bloku Pozycja W zeszłym sezonie grał w:
7. Łukasz Szarek 20.02.1990 200 355 343 Atakujący GAS Pamvohaikos
17. Bartosz Krzysiek 19.02.1990 208 353 324 Atakujący AZS Olsztyn
1. Guillermo Hernán 25.07.1982 182 335 315 Rozgrywający AZS Olsztyn
2. Jonas Kvalen 06.06.1992 196 342 327 Rozgrywający Forde VBK
10. Dawid Gunia 01.01.1987 203 348 319 Środkowy AZS Olsztyn
16. Piotr Hain 26.02.1991 207 343 321 Środkowy SMS Spała
11. Wojciech Sobala 12.05.1988 208 350 330 Środkowy AZS Częstochowa
13. Piotr Łukasik 11.07.1994 206 253 226 Przyjmujący AZS Olsztyn
9. Piotr Gruszka 08.03.1977 206 354 325 Przyjmujący CMC Ravenna
6. Wojciech Ferens 05.04.1991 194 351 320 Przyjmujący AZS Olsztyn
12. Rafael Batista da Silva 30.11.1991 197 348 338 Przyjmujący Volta Redonda FC
8. Jakub Urbanowicz 14.08.1993 201 348 323 Przyjmujący AZS Olsztyn
3. Michał Żurek 03.06.1988 182 320 305 Libero Fart Kielce
4. Bartosz Mariański 26.05.1992 186 310 300 Libero Indykpol AZS UWM Olsztyn


Plany klubu na nadchodzący sezon

W nowy sezon AZS wchodzi z nowym trenerem, którym został pracujacy wcześniej w Częstochowie i w Warszawie Radosław Panas i z nowymi nadziejami. Jednak jeszcze w czasie przygotowań po raz drugi koszmarnej kontuzji doznał Metodi Ananiew i plany trzeba było nieco zweryfikować. Na konferencji przed startem PlusLigi prezes Mariusz Szyszko tak przedstawaił swój zespół:

- Pragnę zwrócić Państwa uwagę na wiek naszego zespołu. Trochę się uśmiechnęliśmy do siebie, kiedy zauważyliśmy, że nasz najstarszy zawodnik trzy miesiące temu skończył 30 lat. Reszta siatkarzy to rocznik około '90. Skład naszego zespołu jest tak dobrany, że większość zawodników ma kilkuletnie kontrakty. Mam nadzieję, że większość z nich pozostanie w naszym klubie na dłużej.

Jak więc spisze się młodość? - Na pewno nikt nam nie odbierze zaangażowania - zapewnia Bartosz Krzysiek - a jeśli przegramy to na pewno będzie to porażka czysto siatkarska. Nikomu nie oddamy zwycięstwa za darmo. Będziemy walczyć zawsze i wszędzie, a nie tylko u siebie. Czy to jednak wystarczy?

Trochę z olsztyńskiej historii


1950 r. - powstanie klubu AZS Olsztyn;
1961 r. - awans do II ligi;
23 maja 1965 r. - awans do I ligi;
1966 r. - spadek do II ligi;
1967 r. - ponowny awans do I ligi;
1970 r. - zdobycie po raz pierwszy Pucharu Polski;
1971 r. - pierwszy brązowy medal mistrzostw Polski;
1972 r. - pierwsze wicemistrzostwo Polski;
1973 r. - pierwszy tytuł mistrzowski;
1988 r. - spadek do II ligi;
1989 r. - powrót do I ligi;
1994 r. - spadek do serii B;
1995 r. - spadek do II ligi;
1996 r. - awans do serii B;
1997 r. - awans do serii A po zwiększeniu liczby drużyn do 12;
1998 r. - spadek do serii B;
1999 r. - awans do serii A;
2001 r. - podpisanie umowy z PZU ;
2004 r. - srebrny medal mistrzostw Polski;
2005 r. - srebrny medal mistrzostw Polski;
2006 r. - brązowy medalista mistrzostw Polski
2007 r. - brązowy medalista mistrzostw Polski
2007 r. - "Mlekpol" sponsorem AZS-u Olsztyn - zmiana nazwy (Mlekpol AZS Olsztyn)
2008 r. - brązowy medalista mistrzostw Polski
2008 r. - wycofanie się "Mlekpolu" - AZS UWM - nowa nazwa drużyny
2010 r. - Indykpol AZS UWM - nowa nazwa drużyny


Historia AZS-u Olsztyn to lata wielkich sukcesów i lata ogromnych zawodów i niepowodzeń. Zespół z Olsztyna pięciokrotnie zdobywał w swojej historii tytuł mistrzów Polski i aż siedmiokrotnie - Puchar Polski. Oprócz tego osiem razy kończył rozgrywki na drugim miejscu i tyle samo stawał na najniższym stopniu podium. Jednak od 1970 roku, kiedy AZS po raz pierwszy wywalczył Puchar Polski, aż pięciokrotnie opuszczał szeregi najlepszych drużyn w kraju, spadając bądź do serii B, bądź do drugiej ligi.

Początek AZS-u Olsztyn związany jest z powstaniem w tym mieście Wyższej Szkoły Rolniczej w 1950 roku. To dzięki staraniom dziekana Wydziału Zootechnicznego prof. Adama Szostkiewicza powstał w Olsztynie Akademicki Zespół Sportowy, którego pierwszą sekcja była właśnie sekcja siatkówki. Jednak dopiero po jedenastu latach siatkarze z Olsztyna mogli świętować swój pierwszy duży sukces. Był nim awans do II ligi. Ojcem tego sukcesu był pierwszy trener zespołu siatkarzy z Olsztyna - Leszek Dorosz, który za kolejne cztery lata wprowadził zespół do ekstraklasy. On też doprowadził drużynę do jej największych sukcesów na przełomie lat 60 i 70. Pod Jego wodzą zespół zdobył najpierw Puchar Polski, a potem wywalczył kolejno: brązowy, srebrny i złoty medal mistrzostw Polski. Lata siedemdziesiąte to dominacja dwóch zespołów: Resovii Rzeszów i AZS-u Olsztyn. W tym właśnie czasie pod wodzą legendarnego Leszka Dorosza zespół odnosił swoje największe sukcesy.

Lata osiemdziesiąte to pierwsze symptomy kryzysu drużyny, z którą pożegnał się Leszek Dorosz, a którego skutkiem był spadek zespołu do II ligi. Przełom lat 80 i 90 to powrót AZS-u do I ligi i walka o najwyższe laury, uwieńczona tytułami mistrzów Polski z 1991 i 1992 roku i wicemistrzostwem rok później. Trudności finansowe sprawiły, że z klubu zaczęli odchodzić najlepsi zawodnicy, a drużyna spadła najpierw do serii B, a później do drugiej ligi. Po rocznej przygodzie w serii A w sezonie 1997/1998 znów przez rok musiał walczyć o awans do grona najlepszych zespołów polskiej ligi. Sztuka ta udała się w roku 2000. W 2002 roku AZS Olsztyn podpisał umowę sponsorską z Grupa PZU. Dzięki temu do zespołu wrócili Mariusz Szyszko, Mariusz Sordyl i Piotr Poskrobko, drużyna pozyskała Niemca, Marka Siebecka, a w następnym sezonie Pawła Papke i Pawła Zagumnego. W sezonie 2003/2004 znów zawodnicy z Olsztyna stanęli na podium, zdobywając srebrny medal mistrzostw Polski.

Po zakończeniu sezonu władze PZU AZS-u dokonały kolejnych wzmocnień. Do drużyny dołączyli Michał Bąkiewicz i Michał Ruciak ze Skry Bełchatów oraz Marcin Nowak z Energii Sosnowiec. Wzmocniono więc przyjęcie, które było słabym elementem gry zespołu w poprzednim sezonie i środek. Skład prezentował się naprawdę znakomicie. Były to bowiem transfery, które nie tylko wzmacniały Olsztyn, lecz osłabiały najgroźniejszego kandydata do tytułu mistrzowskiego - Skrę Bełchatów Pewien niepokój mogła budzić tylko nieobecność w pierwszych tygodniach sezonu Pawła Papke, który przechodził rehabilitacje po operacji kolana.

Pierwszym wielkim sprawdzianem klasy podopiecznych Grzegorza Rysia był finał Pucharu Polski rozgrywany tym razem w hali Urania. W meczu finałowym wicemistrzowie Polski ulegli jednak bełchatowianom i na własnym parkiecie musieli przeżyć gorycz pierwszej porażki. W lidze też nie układało sie tak różowo. Przez większą część sezonu PZU zajmował dopiero trzecią lokatę za Skrą i Pamapolem i chociaż kibice czekali na play-offy, trudno było wierzyć, że nagle przyjdzie cudowne przebudzenie. Na domiar złego przed ostatnimi najważniejszymi meczami kontuzji doznali Paweł Papke oraz Michał Bąkiewicz i bełchatowianie po raz drugi w tym sezonie nie pozostawili żadnych złudzeń swojemu najgroźniejszemu rywalowi, który musiał zadowolić się drugim z rzędu srebrnym medalem.

"Do trzech razy sztuka" - takie zawołanie streszczało przed sezonem 2005/2006 wszystkie działania zarządu, który od dwóch lat bezskutecznie walczył o prymat w polskiej siatkówce i za każdym razem przegrywał decydującą batalię, co było denerwujące i dla kibiców, i dla tytularnego sponsora. Przed kolejnymi rozgrywkami władze PZU starym zwyczajem sprowadziły do zespołu asa atutowego mistrzów Polski. Tym razem był to Piotr Gruszka. Osłabiwszy w ten sposób rywala, zapowiedziały ponownie walkę o podwójną koronę. Pierwsze rozczarowanie przyszło jednak już w finałach Pucharu Polski, gdzie olsztynianie przegrali batalię o finał z AZS-em Częstochowa, a i w lidze zdarzyły się porażki ze Skrą i Jastrzębskim Węglem, a na domiar złego - wpadka z Politechniką. Atmosfera w zespole też pozostawiała wiele do życzenia. Zarząd postanowił dłużej nie czekać i po zwolnieniu dotychczasowego szkoleniowca - Grzegorza Rysia zwrócił się z prośbą o pomoc do Waldemara Wspaniałego. Pod wodzą nowego trenera zespół grał coraz lepiej. Co prawda znów odnotował dwie przegrane z potentatami ligi i kandydatami do złota ( Jastrzębski i Skra), ale styl gry zespołu napawał optymizmem.

Do play-offów Olsztynianie startowali z czwartego miejsca i sami skazali się na półfinał ze Skrą Bełchatów. Co by nie powiedzieć, były to zawody godne obu drużyn. Niestety, dla Akademików z Warmii i Mazur znów mistrz Polski okazał się przeszkodą nie do pokonania. Co prawda po pierwszym wygranym meczu w Bełchatowie w szeregach kibiców odżyły nadzieje na zwycięstwo w lidze, ale trzy kolejne porażki 3:2 przekreśliły rozbudzone nadzieje. Na otarcie łez pozostał rewanż za półfinał Pucharu Polski, czyli mecz o brązowy medal z Wkręt-Metem Częstochowa - tym razem wygrany przez kolegów Pawła Papke.

Brązowy medal może nie był przedmiotem marzeń, ale uratował zespół, z którego odeszli jedynie Piotr Gruszka, Marcin Nowak oraz Mark Siebeck i zatrzymał sponsora, a tym samym przedłużył nadzieje kibiców na złoto w kolejnym roku. Olsztynianie nadal będą dysponować silną dwunastką i z pewnością będą groźni w zbliżających się rozgrywkach. Czy kibice wreszcie doczekają się tytułu mistrzowskiego? Myślę, że w Olsztynie wszyscy nieco spokornieli, a to lepiej wróży na przyszłość.

Do sezonu 2006/2007 olsztynianie przystąpili pod wodzą Ireneusza Mazura. Zespól pozyskał również reprezentacyjnego libero Stanów Zjednoczonych Richarda Lambourne'a i Turka, Sinana Tanika za Piotra Gruszkę. Dwóch solidnych obcokrajowców, trzech wicemistrzów świata i najlepszy rozgrywający globu oraz osoba trenera, który dwukrotnie doprowadził Skrę do mistrzowskiego tytułu, dawały podstawy, aby w zespole z Warmii upatrywać drugiego faworyta ligi. Zresztą słabsza postawa Jastrzębia i Wkręt-Metu w lidze sprzyjała podopiecznym Ireneusza Mazura, którzy już w trzecim spotkaniu odprawili mistrzów Polski i zajęli pierwsze miejsce w tabeli. Pierwsza wpadka przyszła w meczu z Częstochową, tym boleśniejsza, że na własnym parkiecie, a kolejna w hali Podpromie w Rzeszowie. Jednak bilans i tak był dodatni - drugie miejsce z takim samym dorobkiem jak Skra. Podobnie przebiegała runda rewanżowa, z tą tylko różnicą, że tym razem wygrali Bełchatowianie. W ostatniej kolejce podopieczni Ireneusza Mazura ponieśli drugą porażkę z Resovią i duża przewagą nad Jastrzębskim Węglem zajęli drugą lokatę w tabeli przed play-offami.

W półfinałach play-off olsztynianie zmierzyli się z Jastrzębskim Węglem, który wygrał piąty mecz z Mostostalem i uwierzył w swoje siły do tego stopnia, że nie dał żadnych szans olsztynianom na ich własnym parkiecie w hali Urania i chociaż przegrał pierwsze spotkanie u siebie w Kurniku, w kolejnym meczu odebrał zawodnikom z Warmii wszelką nadzieję na lepszy niż przed rokiem wynik. "Nie jest łatwo drużynie, która przez cały sezon pracowała bardzo solidnie i miała wyższe ambicje, odpaść w półfinale - mówił po tym meczu Ireneusz Mazur - Trzeba odbudować zespół po zawodzie, jaki przede wszystkim sami sobie sprawiliśmy. Przeciwnik zawiesił nam wysoko poprzeczkę, której nie byliśmy w stanie pokonać. Czy jesteśmy winni odpadnięcia z półfinałów, winni coś swoim kibicom? Trzeba mierzyć możliwości na zamiary. Ktoś, kto odrobinę zna się na siatkówce, powinien mieć świadomość, jakie jest miejsce drużyny w lidze. My zostaliśmy pokonani przez Jastrzębie, ale pokonani po walce. Prawda jest jednak taka, że na tą chwilę zespół ze Śląska, indywidualnie jest zespołem od nas mocniejszym (...) W tej chwili wydaje się, że trzecie miejsce, to jest to, co mogliśmy wywalczyć, to prawie maksimum, jakie można było wyciągnąć z tej drużyny. I to trzeba sobie jasno i z pokorą powiedzieć. Da Bóg, że olsztyńska drużyna w następnych sezonach będzie wzmocniona, dobudowana i będzie w stanie podjąć rywalizację z potentatami, jakimi są Jastrzębski Węgiel czy Skra Bełchatów."

Tak jak w poprzednim sezonie PZU Olsztyn musiało zadowolić się więc tylko brązowym krążkiem i na później odłożyć marzenia o złocie. Kibice tym razem taki wynik przyjęli z pokorą i ze zrozumieniem. Najbardziej obawiali się tego, że kolejna porażka w walce o złoty medal będzie początkiem końca zespołu, gdyż od wielu lat powtarzano, że tytularny sponsor czuje się mocno zirytowany brakiem największego sukcesu, a zawodnicy, w tym Paweł Zagumny, otrzymali lukratywne zagraniczne propozycje. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło i w zbliżającym się sezonie PZU znów zagra w lidze i być może tym razem spełni nadzieje kibiców tego klubu.

Nowy sezon - 2007/2008 - olsztynianie rozpoczęli z nowym sponsorem tytularnym, mleczarską firmą z Grajewa i pod nowym szyldem: Mlekpol AZS Olsztyn, ale z tymi samymi oczekiwaniami i z jeszcze mocniejszym składem. Jednak i tym razem historia się powtórzyła, chociaż niewiele brakowało, a mogło być jeszcze gorzej. Przegrany piaty mecz z Resovią zepchnąłby naszpikowany gwiazdami zespół poza "czwórkę", co byłoby już katastrofą. Niemal cudem olsztynianie uratowali zwycięstwo w tie- breaku, przegrywając już 5:10 i tym samym pozostali w grze. - Nie, na pewno nie był to najlepszy sezon, oczekiwania były dużo większe, ale po meczach, szczególnie tych ostatnich, bardzo ciężkich i trudnych meczach, należy się cieszyć z tego, że udało się to trzecie miejsce wywalczyć i ten brązowy medal zdobyć - oceniał miniony rok Paweł Zagumny - No na pewno wiele rzeczy nam nie wyszło, nie ułożyło się tak jak chcieliśmy. Z początku nam nie szło, ale to chyba dlatego, że sezon był taki szarpany, że wielu naszych zawodników miało zobowiązania reprezentacyjne. Potem doszły do tego kontuzje i jakieś urazy, ale jakoś powoli, powoli udało nam się z tego wyjść i dograć jakoś ten sezon. A dobre? No zagraliśmy parę dobrych meczów, w Częstochowie, w Bełchatowie, w Jastrzębiu. Także mecz dla nas finałowy, ostatni mecz z Jastrzębiem, rozegrany u nas. Udało się go wygrać i to było dobre.

Prawdziwe kłopoty zaczęły się jednak później. Mimo zdobycia medalu i zapewnień sponsora w nowy sezon olsztynianie weszli jedynie z pieniędzmi pozyskanymi z uniwersytetu i z miasta, bez realnych perspektyw na więcej i z ogromnym ponaddwumilionowym długiem. Na kilka tygodni przed ligą prezes dr Ryszard Cieciórski podał się do dymisji, ale fakt ten nic nie zmienił w sytuacji finansowej klubu.

Z zespołem przed sezonem 2008/2009 pożegnał się nie tylko prezes, ale i czołowi zawodnicy: Bjorn Andrae, Michał Ruciak i Marcin Możdżonek. Mimo pustej kasy udało się zatrzymać jednak innych: Grzegorza Szymańskiego, Pawła Zagumnego i Pawła Siezieniewskiego, a roczny kontrakt z klubem podpisał fiński przyjmujący Oli Kunari. Kłopoty finansowe i renegocjajcja kontraktów, mimo dobrego składu, odbiły się na grze Akademików z Warmii i Mazur. Po raz pierwszy od 2004 roku siatkarze z Olsztyna nie weszli do "czwórki", przegrywając wszystkie trzy mecze z Jastrzębskim Węglem, późniejszym brązowym medalistą MP.

Sezon 2009/2010 to powolne odzyskiwanie zaufania, przede wszystkim przez miejscowe środowisko, ale już bez czołowych zawodników. Do Grecji wyjechał Paweł Zagumny, do Bydgoszczy Grzegorz Szymański, do Rzeszowa Wojciech Grzyb. W takim składzie olsztynianie walczyli o utrzymanie i cel osiągnęli. Najważniejsze jednak, że duet: Szyszko-Sordyl uratował siatkówkę w Olsztynie na najwyższym poziomie. Od tego roku miało być już tylko lepiej.

Lepiej jednak nie było. W kolejny sezon (2010/2011) AZS wchodził co prawda wzmocniony, bo Marcel Gromadowski, Marcin Mierzejewski, Samuel Tuja, Keert Toobal, Vladimir Cedic to nazwiska, które miały gwarantować lepsze miesce niż w ubiegłorocznych rozgrywkach, niestety, siatkarze sprawili swoim kibicom srogi zawód. Olsztyn przez cały sezon zajmował ostatnie miejsce i o utrzymanie w lidze musial walczyć z beniaminkiem z Kielc. Po porażce 3:2 w pierwszym meczu w kolejnych spotkaniach lepsi okazali się Akademicy i to oni mogli cieszyć się z pozostania w gronie najlepzych bez konieczności grania baraży. " Jeżeli się nie utrzymamy, to scenariusz może być czarny albo bardzo czarny" - mówił przed barażami Mariusz Szyszko, który po raz kolejny uratował siatkówkę na wysokim poziomie dla Olsztyna. A jednym ze współautorów tego sukcesu okazał się szkoleniowiec Gheorghe Cretu, który w trakcie sezonu zastąpił Mariusza Sordyla. "Jesteśmy wdzięczni Gianniemu, ponieważ wspólnie z całym sztabem zrobili wszystko, by utrzymać zespół w lidze. Dziękujemy i mamy nadzieję, że nasze drogi jeszcze się zejdą." - mówił po ostatnim meczu prezes Mariusz Szyszko.

Sezon 2011/2012 okazał się jednak jeszcze gorszy, żeby nie powiedzieć najgorszy od czasu, kiedy w 1999 roku zespół znów awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej. AZS Olsztyn zajął ostatnie dziesiąte miejsce i nie spadł tylko dzięki zamknieciu ligi.- A jak się można czuć po przegraniu meczu i zajęciu dziesiątego miejsca w sezonie? Niech każdy spróbuje sobie odpowiedzieć na to pytanie, to będzie wiedział jak się teraz czuję. Jest mi źle, czuję się fatalnie. Apetyty były na pewno większe. Przed sezonem nikt się nie spodziewał, że możemy zająć to ostatnie miejsce, że w ogóle o takie pozycje będziemy się bili. Było nas stać na pewno na więcej. Jednak co było, a nie jest nie pisze się w rejestr. W każdym bądź razie, jest jak jest. Mamy ostatnie miejsce, trzeba się pogodzić, taki jest sport. Raz na wozie, raz pod wozem. Teraz jesteśmy, można powiedzieć, bardzo pod wozem - mówił rozgoryczony Piotr Hain tuż po porażce w play-offach z Treflem.



Sukcesy


Mistrz Polski Puchar Polski Srebrny medal Brązowy medal
1972/1973
1975/1976
1977/1978
1990/1991
1991/1992
1970
1971
1972
1975
1989
1991
1992
1971/1972
1973/1974
1976/1977
1979/1980
1988/1989
1992/1993
2003/2004
2004/2005
1970/1971
1974/1975
1980/1981
1982/1983
1984/1985
1989/1990
2005/2006
2006/2007
2007/2008


Autorzy: Janusz Żuk i Jacek Żuk