Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2020/21
Tabela 2020/21
Sezon 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2021
Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 20/21
Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Byłem skazany na siatkówkę-

mówi o sobie Jakub Jarosz



Siatkówka. - Rodzice odradzali siatkówkę, ale ja się wychowałem w hali i byłem skazany na tę dyscyplinę - mówi Jakub Jarosz, który jest synem znakomitego przed laty siatkarza, a teraz trenera - Macieja Jarosza.

Urodził się w 1987 roku w Nysie. Wówczas jego ojciec był podporą miejscowej Stali. Jednak nie lokalny patriotyzm zdecydował, że od nowego sezonu będzie występował na Opolszczyźnie.

- Nie mieszkałem zbyt długo w Nysie, moi rodzice są bardziej związani z Wrocławiem - mówi zawodnik. - O wyborze Kędzierzyna zdecydowała perspektywiczna drużyna, możliwość gry i rozwoju. Poza tym wiedziałem, że w tym mieście jest znakomita atmosfera dla siatkówki. Wreszcie jest blisko do Wrocławia oraz mogłem rozpocząć studia w Opolu. Siatkarz podjął właśnie studia na I roku Politechniki Opolskiej.

W ślady ojca najpierw poszedł starszy brat Jakuba - Marcin. Rozpoczęcie siatkarskiego treningu przez najmłodszego z Jaroszów było więc kwestią czasu.

- Przecież praktycznie wychowywałem się na sali treningowej - żartuje zawodnik. - Tato grał, potem był trenerem, mój brat grał. Można powiedzieć, że byłem skazany na siatkówkę, choć rodzice odradzali mi tę dyscyplinę. Mama mówiła, że dość już tych Jaroszów w siatkówce. Rodzice obawiali się kontuzji. Z tego powodu tato musiał szybciej skończyć karierę. Niedawno kontuzję leczył brat. Dlatego zaczynałem od pływania, bo to sport ogólnorozwojowy. Jednak i tak skończyłem pod siatką. I absolutnie nie żałuję.

Zawodnik miniony tydzień spędził - wspólnie z kolegą klubowym Bartoszem Kurkiem - na zgrupowaniu kadry narodowej seniorów. Wcześniej obaj grali na mistrzostwach świata juniorów w Rosji. Byli podstawowymi zawodnikami polskiego zespołu.

- To olbrzymi zaszczyt, że mogliśmy potrenować i poćwiczyć z najlepszymi polskimi zawodnikami - mówi Jarosz. - Byliśmy miło zaskoczeni znakomitym przyjęciem i panującą atmosferą w kadrze. Byliśmy traktowani jak pełnoprawni zawodnicy tej kadry.

Zawodnik ostrożnie wypowiada się o szansach wyjazdu na finały mistrzostw świata.

- Pojawienie się w szerokiej kadrze to ogromny zaszczyt, ale nie liczę na wyjazd. To dopiero mój pierwszy rok w seniorskiej siatkówce, przede mną szansa na występy w Polskiej Lidze Siatkówki. Będę zbierał doświadczenia.

Kuba przyznaje, że nie ma szczególnych zainteresowań, którym poświęcałby wolny czas. W wolnych chwilach lubi jazdę samochodem. Ma citroena C4 coupe.

- Mam różne etapy, czasem lubię poszaleć, potem mam okres wyciszenia. Wtedy najchętniej siedzę w domu, oglądam telewizję, dobry film. Mama trochę żałuje, że nie poszerzam horyzontów. Ale kiedy mam to robić. Większość czasu spędzam na treningach i zgrupowaniach.

Autor: Roman Stęporowski