Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2020/21
Tabela 2020/21
Sezon 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2021
Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 20/21
Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

"Nazwiska nie grają",

czyli Aleksander Januszkiwicz o grze w Mosto i aklimatyzacji we Wrocławiu



Aleksander Januszkiewicz w sezonie 2006/07 będzie podstawowym środkowym Gwardii Wrocław. - "Życie pisze różne scenariusze. Już kiedyś miałem propozycję z Wrocławia, ale wtedy wybrałem inną opcję" - mówi zawodnik. - "Teraz trafiłem do Gwardii, mam blisko do rodzinnego domu, do Oławy".

Siatkarz podkreśla również to, iż nie tak wielka odległość dzieli Wrocław od Opola, gdzie studiuje oraz zadowolenie z faktu, że nadal będzie grał w Polskiej Lidze Siatkówki.

Rozmowy z nowym pracodawcą nie trwały długo. - "Jestem z natury spokojny i konkretny, łatwo nawiązuję porozumienie. Przedstawiłem działaczom swój punkt widzenia, oni mieli swój. Te punkty były zbieżne. Miałem jeszcze inne oferty, ale na korzyść Gwardii przemawiało więcej aspektów. Dość szybko podjąłem decyzję i jestem zawodnikiem Gwardii" - opowiada Aleksander Januszkiewicz.

Ostatnio w środowisku siatkarskim wrocławska Gwardia nie ma zbyt dobrych notowań. Jakub Markiewicz mówił wprost, że rządzą nią ludzie z innej epoki. - "Kontaktowałem się z chłopakami, którzy odeszli po sezonie i mówili, że pod koniec rozgrywek rzeczywiście nie było najlepiej. Absolutnie nie narzekali na atmosferę, ale kwestie finansowe pozostawiały dużo do życzenia. Przed podpisaniem umowy odbyłem rozmowę z trenerem i menedżerem zespołu. Powiedzieli, że klub wychodzi już na prostą i może nie będzie tu kokosów, ale stabilizacja będzie na pewno. Na razie jestem więc spokojny i mam nadzieję, że działacze wywiążą się z obietnic" - wyjaśnia nowy środkowy Gwardii.

Spory niepokój kibiców budzi fakt, iż - mimo dobrego miejsca na koniec sezonu - w klubie z Wrocławia doszło do prawdziwej rewolucji kadrowej. - "Skład trzeba budować od początku i to nie jest łatwa sytuacja. Ale liga staruje późno, bo dopiero po listopadowych mistrzostwach świata, a to dla nas bardzo dobrze. Mamy czas na ciężkie treningi, zgranie zespołu. Dobrze, że będzie Puchar Polski. Co prawda szans na wielki wynik w nim raczej nie mamy, ale będzie to ważny element naszych przygotowań" - twierdzi zawodnik.

Aleksander Januszkiewicz zdaje sobie sprawę z tego, iż większość siatkarskich ekspertów upatruje w Gwardii niemal pewnego kandydata do spadku z Polskiej Ligi Siatkówki. - "Kiedyś w Mostostalu mieliśmy fantastyczny skład ze Świderskim, Szczerbaniukem, Papke, a mimo to przegraliśmy z Górnikiem Radlin" - wspomina siatkarz. - "Pamiętam też, jak zostaliśmy później upokorzeni przez Gwardię. Nazwiska nie grają. Dla mnie to może grać nawet pani Krystyna z gazowni, byśmy tylko wygrywali. Oczywiście, że nie jesteśmy faworytami, ale mamy potencjał, żeby się utrzymać" - dodaje.

Do niedawna o Aleksandrze Januszkiewiczu mówiono: młody, zdolny, ma czas na naukę. Czas jednak nieuchronnie ucieka i pora na ustabilizowanie formy i grę na wysokim poziomie.

- "Trenerzy mają różne koncepcje, miałem swoje nawyki, które wypracowałem podczas nauki w Szkole Mistrzostwa Sportowego czy późniejszej gry w kadrze, a potem każdy szkoleniowiec próbował je zmieniać. Przy czym najzabawniejsze jest to, że nie chodziło o te same rzeczy. Jednemu bardziej pasowało to, drugiemu co innego, a jeśli chodzi o ten czas na granie, to po przesiedzianym na ławce sezonie w Mostostalu miałem wszystkiego dosyć. Skoro zespół przegrywał jedenaście meczów z rzędu, a trener wciąż stawiał na tych samych zawodników, to coś było nie tak" - ocenia siatkarz.

W opinii zawodnika od każdego trenera można się czegoś nauczyć, ale z perspektywy czasu uważa, że najwięcej skorzystał, grając w Mostostalu. - "To był wtedy jeden z najlepszych zespołów w Europie. Na środku siatki podpatrywałem Roberta Szczerbaniuka czy Jarka Stancelewskiego. Poza tym od Sebastiana Świderskiego czy Pawła Papkego uczyłem się innych ważnych rzeczy: podejścia do treningu i staranności w wykonywaniu ćwiczeń. Bardzo dobrze to wspominam" - mówi.

Aleksander Januszkiewicz ma za sobą występy w reprezentacji Polski i nie wyklucza, iż kiedyś znów stanie przed taką szansą. - "Podchodzę do tego spokojnie. Jeśli Gwardia będzie grać dobrze, to być może trafię na orbitę zainteresowań selekcjonera. Trzeba się koncentrować na własnych występach. Jeśli będzie dobrze w klubie, to kto wie? Może znowu nadarzy się okazja występów w biało-czerwonych barwach?" - zastanawia się na koniec.

Autor: Lidia Łudka
Źródło: Sportowe Fakty