Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2020/21
Tabela 2020/21
Sezon 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2021
Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 20/21
Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

"Pragnę zbudować prawdziwy team" -

- mówi trener Andrzej Kubacki



Roman Stęporowski: Ma Pan do dyspozycji kadrę marzeń?
Andrzej Kubacki: Tak nie można mówić o żadnym zespole, no, może z wyjątkiem reprezentacji Brazylii. Zespół był budowany pod kątem poprawy przyjęcia. W ostatnim roku ten element szwankował. Kiedy odnosiliśmy największe sukcesy, dysponowaliśmy najlepszym przyjęciem w Polsce, a w ostatnim roku nie prezentowaliśmy się w tym elemencie dobrze, co miało przełożenie na grę całego zespołu. Skrzydłowi także w ataku nie pomagali Marcelowi Gromadowskiemu. Dlatego po sezonie założyliśmy, że musimy poprawić przyjęcie i wzmocnić siłę ataku ze skrzydeł.

Roman Stęporowski: I swoje założenie zrealizowaliście?
Andrzej Kubacki: Sprowadzenie Eugena Bakumowskiego i Konrada Małeckiego powinno zapewnić poprawę przyjęcia i ataku. Następnym celem było ściągnięcie środkowego. Olek Januszkiewicz nie rozwinął się i nie było sensu liczyć, że zrobi duży postęp. Ściągnęliśmy Marcina Nowaka, środkowego ogranego i z dużymi umiejętnościami. W tym roku mieliśmy też problem z libero. Na tej pozycji miał grać Rafał Musielak, ale kłopoty zdrowotne uniemożliwiły mu to. Arek Olejniczak i Wojtek Serafin grali na libero z musu. Szukaliśmy zawodnika, który zapewni nam stabilizację na tej pozycji. Marcin Mierzejewski to młody chłopak, w lidze grał tylko rok, ale ma papiery na granie. Wierzę, że będzie się rozwijał. Mamy też dwóch nowych młodych graczy: Jakuba Jarosza i Arkadiusza Świechowskiego, którzy będą mieli się od kogo uczyć. Może się okaże, że przebiją się do podstawowego składu.

Roman Stęporowski: Wnioskuję, że jest Pan zadowolony z tego, co udało się dokonać na polu transferowym?
Andrzej Kubacki: Oczywiście. Zespół będzie miał kilku liderów, a najlepsi, którzy będą wchodzić do zespołu, mają ogromny potencjał i możliwości rozwoju. Nie będzie tak, jak w tamtym roku, że zespół był wyrównany i w zasadzie nie miał lidera. Było dwunastu graczy o podobnym poziomie umiejętności, ale - z wyjątkiem młodych - żaden nie miał możliwości rozwoju. Wolę, kiedy w drużynie jest trzech, czterech graczy, którzy mają zapewnić poziom grania zespołu. Pozostali mają od nich się uczyć, rozwijać się i w perspektywie zastąpić podstawowych zawodników.

Roman Stęporowski: Jedynie wśród rozgrywających nie nastąpiła zmiana, chociaż w zeszłym sezonie nie zawsze stawali na wysokości zadania. Nie szukaliście nowych zawodników na tę pozycję?
Andrzej Kubacki: Do Petra Zapletala mam pełne zaufanie. Za poprzedni sezon do wszystkich graczy można mieć uwagi. To wynikało z wielu rzeczy. Jako zespół nie graliśmy dobrze, a bez przyjęcia także rozgrywający nie mieli pola manewru. Wierzę, że "Zapi" będzie liderem zespołu. To chłopak z ogromnym doświadczeniem, chęcią do gry i wiem, że może wnieść do zespołu wiele dobrego.

Roman Stęporowski: Mostostal Azoty ma drużynę, która zagrozi najlepszym w kraju?
Andrzej Kubacki: Najważniejsze, żeby zespół grał fajną siatkówkę. Nie chcę, by była to gra męcząca, kiedy zespół popełnia sporo błędów. Poza tym chciałbym, żeby nie był to zlepek ludzi, tylko prawdziwy zespół. Nie mówię wyłącznie o graczach, ale i o sztabie szkoleniowo-medycznym. Mamy tworzyć team, który razem wygrywa i razem przegrywa, czasem razem pójdzie na piwo. Jeśli się te dwie rzeczy uda zrealizować: zbudować prawdziwy zespół i grać fajną siatkówkę - to o wynik w tym sezonie będę spokojny.

Roman Stęporowski: Porównując składy rywali, w którym miejscu należy umieścić zespół z Kędzierzyna?
Andrzej Kubacki: Patrząc na nazwiska czy pieniądze, jakie zostały wydane na budowę drużyny, należy oceniać, że cztery kluby, które w poprzednim sezonie rządziły ligą, także przed nowym sezonem mają potencjalnie najsilniejsze składy. Chcemy grać o miejsca 5-8, ale liczę na to, że sprawimy wiele niespodzianek. Wiele drużyn jest mocno przemeblowanych, a siatkówka zmian nie lubi. W siatkówce, jak w żadnej innej grze zespołowej, ogromną rolę odgrywa stabilizacja. Zespoły, które w szóstkach dokonają najmniejszą ilość zmian, mogą sporo zdziałać.

Roman Stęporowski: Kto zrobił największe wrażenie podczas transferowej walki?
Andrzej Kubacki: Dużo ciekawych zmian jest w Bełchatowie, gdzie zostali ściągnięci zawodnicy z górnej półki (Piotr Gruszka, Kanadyjczyk Dan Lewis, Fin Janne Heikinnen), jest nowy szkoleniowiec Daniel Castallani z Argentyny. Ciekawego zakupu dokonał Olsztyn, sciągając Sinana Tanika z Turcji. To pierwszy gracz z tego regionu u nas i ciekaw jestem, jak się wkomponuje. Do Olsztyna przyszedł też trener Ireneusz Mazur. Jastrzębie już w tamtym roku pokazało, że lubi odważne transfery i w tym roku dokonało podobnych ruchów (ściągnięcie Dawida Murka, Nikolaja Ivanova). Częstochowa do dwóch Amerykanów dokupiła trzeciego zawodnika z tego kraju. Szykuje się tam koalicja polsko-amerykańska i dla mnie to jest jeden z faworytów rozgrywek.

Roman Stęporowski: Niebawem rozpoczną się przygotowania do nowego sezonu. Dla pana jako trenera numer jeden będzie to debiutancki sezon. Odczuwa pan tremę?
Andrzej Kubacki: Jeśli chodzi o okres przygotowawczy, to nie. Przez wiele lat pod nieobecność Waldka Wspaniałego, który był trenerem reprezentacji, czy Jana Sucha prowadzącego reprezentację juniorów, w podobnym okresie sam pracowałem z zawodnikami. Dlatego jestem do tego przyzwyczajony i żadnych stresów z tytułu przygotowań nie mam. Inaczej będzie, kiedy rozpocznie się walka w Pucharze Polski i lidze. Kilkanaście lat doświadczenia, jakiego nabrałem, pomoże mi w pracy. Przypomnę, że nad objęciem drużyny zastanawiałem się dwa lata. Pierwszą propozycję od prezesa Kazimierza Pietrzyka otrzymałem, kiedy z klubu odchodził Waldek Wspaniały. Wtedy się nie zdecydowałem i przez dwa lata robiłem wszystko, aby doszlifować warsztat.

Źródło: NTO