Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2019/20
Tabela 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

To był najmniejszy wymiar kary

/FRAGMENTY/




Maciej Piasecki: Zacząłeś życie normalnego człowieka?
Łukasz Kaczmarek: Tak można to ująć. To dziwne uczucie żyć w takim rytmie. Każdy ma swoją codzienność, zawodowe obowiązki, pewien plan na kolejne dni. Zostałem jednak odcięty od siatkarskiego rytmu w stu procentach. Teraz najważniejszy jest odpoczynek, choć nie będę ukrywał, ja się do tego kompletnie nie nadaję.

M.Piasecki: A jednak niektórzy mogliby pozazdrościć takiego przymusowego lenistwa.
Ł.Kaczmarek:: Domyślam się. Jeśli jednak jesteś przyzwyczajony do wysiłku fizycznego i nawet poza sezonem szukasz jakiegoś pomysłu na to, żeby się zmęczyć, trudno jest włączyć tryb lenistwa od A do Z. Odpowiednia dawka odpoczynku to dwa-trzy dni na typową, pomeczową regenerację. Wiem jednak, że teraz trzeba swoje przecierpieć, żeby móc wrócić do grania w siatkówkę.

M.Piasecki: Zaczynasz przeszkadzać żonie w domu?
Ł.Kaczmarek: Pierwszy tydzień spędziłem w szpitalu zatem na szczęście jeszcze nie ma mnie dość… Ale faktycznie, śmiejemy się, że im dalej w las, tym gorzej. Zastanawialiśmy się nawet ostatnio, co to będzie, jak za ileś lat skończę karierę. To jednak pytanie do Dominiki. Domyślam się, że nie jest ze mną łatwo w domu. Po prostu, trudno jest mi usiedzieć na tyłku tyle czasu!

M.Piasecki: Dodatkowo zostałeś ojcem na pełen etat.
Ł.Kaczmarek:: Tak, córeczka może się wreszcie nacieszyć tatą. Nawet w okresie wakacyjnym, po sezonie klubowym, bardzo dużo czasu spędzałem poza domem. Wiadomo, najpierw trzy weekendy z Ligą Narodów, później zgrupowanie w Zakopanem i na koniec Final Six. Z tego wyszło półtora miesiąca ciągiem dla reprezentacji. A doliczmy jeszcze Puchar Świata i kolejne trzy tygodnie, czyli w domu byłem właściwie głównie gościem. Jak tata jest w domu, córeczkę rozpiera dodatkowa energia. W obecnej sytuacji zdrowotnej muszę uważać, bo potrafi dać mocny wycisk. Cieszę się jednak każdą chwilą spędzoną z dziewczynami.

M.Piasecki: Co czuje siatkarz, który nie może grać?
Ł.Kaczmarek:: Odkąd gram w siatkówkę, nie miałem żadnej poważniejszej kontuzji. Zaliczam pierwszą taką serię w PlusLidze. Do tej pory przez trzy sezony w Lubinie i ostatni w Kędzierzynie, grałem właściwie od deski do deski. Teraz nie mówimy o skręceniu stawu skokowego, rehabilitacji i powrocie za określony, krótszy czas. W tym wypadku jest zupełnie inaczej.

M.Piasecki: Czyli jak to właściwie jest? Mówi się o powikłaniach po grypie...
Ł.Kaczmarek:: Nie chcę dokładnie mówić o powikłaniach, nie czas i nie miejsce. Jedno jest pewne. Zdrowie jest najważniejsze. Trzeba słuchać własnego organizmu. Jeśli daje sygnał, że potrzebny jest odpoczynek, nie można bawić się w półśrodki. Kiedy trafiłem do szpitala, pierwsze diagnozy były bardzo kiepskie. W grę wchodził nawet definitywny koniec sezonu dla mnie. A skończyło się na tym, że najprawdopodobniej po świętach wrócę do treningów. To był najmniejszy wymiar kary.

M.Piasecki: Co wiadomo na teraz?
Ł.Kaczmarek:: 27 grudnia mam badania w szpitalu w Kędzierzynie. Po nich będą podejmowane kolejne decyzje, co i jak z moim powrotem do treningów.

M.Piasecki: Ale rokowania są pozytywne?
Ł.Kaczmarek:: Tak sądzę. Odkąd wyszedłem ze szpitala, czuję się dobrze. Trzeba jednak swoje odleżeć, żeby wrócić do pełnego zdrowia. Dlatego nie mogę szarżować. Nie mam nawet takiego zamiaru.

Źródło: TVP Sport
Rozmawiał:Maciej Piasecki



Czytaj więcej na stronie:www. sport.tvp.pl